sobota, 31 marca 2018

Wrocław – miasto spotkań, czyli „Blogerzy we Wro”. Relacja ze spotkania.

Wrocław – miasto spotkań. I tak właśnie było i tym razem, to właśnie tu we Wrocławiu odbyło się spotkanie „Blogerzy we Wro”, o którym chcę wam dzisiaj opowiedzieć.


Zdaję sobie sprawę, że ten post będziecie czytać wy moje drogie czytelniczki i zapewne jesteście ciekawe o co tak naprawdę chodzi w tych spotkaniach? Ja was oświecę, a przynajmniej rzucę, choć troszkę światła na ten dość specyficzny temat. Otóż na takich spotkaniach my ludzie Internetu, mający swój kawałek podłogi w sieci mamy okazję zobaczyć na żywo innych, z którymi czasem naprawdę dobrze się znamy wirtualnie! Fajnie nie?! Swobodnie, możemy przyjść, spotkać się i zaczerpnąć wiedzy, motywacji oraz naładować blogowe akumulatory. Od czasu do czasu potrzeba mi takiego kopa w zad, który zmusi mnie do działania, zastanowienia się co dalej, gdzie dalej i jak. Dlatego takie właśnie spotkania jak „Blogerzy we Wro”, są idealne dla mnie. Co tam dokładnie robiłam, to już poniżej (tak, to był długi wstęp, w realu też jestem gadułą).

Jeden weekend lutowy spędziłam w Krzyki Śmiechy Centrum Kreatywnego Rozwoju, to bardzo klimatyczne, jasne i co najważniejsze przyjazne dzieciom miejsce. Wystrój od razu przypadł mi do gustu, bo jest bardzo duża strefa dla dzieci, dzięki czemu taki rodzic jak ja ma szansę na zjedzenie ciepłego posiłku. Zresztą zdjęcia nie oddają całego uroku, więc najlepiej wybrać się tam osobiście i zobaczyć na własne oczy. Z ręką na sercu polecam krem z pomidorów, to najlepsza pomidorowa, jaką w życiu jadłam (właśnie zrobiłam się głodna na samą myśl o tym daniu), więc jak już wpadniecie, zamówcie.

Co tam się działo!

Dzień pierwszy.

Oczywiście jak zwykle moja organizacja pozostawia wiele do życzenia, dlatego kwestię „jak dojadę” ogarnęła za mnie Kamila z „Kreatywny rodzic”, która jako mój anioł stróż wysłał mi sms, gdzie i o której mam być, by dojechać na miejsce (całą drogę mnie eskortowała, ściskam Cię za to). Po przywitaniu się z dziewczynami i ploteczkach przeszedł czas na zdobywanie wiedzy. 
Na pierwszy ogień warsztaty z Ceneo. To portal, z którego bardzo często korzystam. Jeśli już wiem, co chcę kupić, zawsze szukam najlepszej ceny. Zdobyłam dużo wiedzy na tematy związane ściśle ze współpracą i tym jak można zarabiać na afiliacji. Ciekawie i na temat, przyznam się szczerze, że dowiedziałam się sporo rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Jednak jak na razie afiliacja, nie jest dla mnie.

BlogoMarka, to właśnie na to wystąpienie czekałam. Blog to jest przecież moja wizytówka, kawałek mnie. Jak ja siebie postrzegam w sieci a jak postrzegają mnie inni, to pytanie ciągle siedzi w mojej głowie. A dzięki temu spotkaniu, jeszcze więcej o tym myślę.

Ostatnia Lady Amarena – nie zatrzymały ją nawet przeciwności losu i mimo lekkiego spóźnienia dotarła do nas ku mej wielkiej radości. To były warsztaty fotograficzne. Uwielbiam robić zdjęcia, zresztą zapraszam was, na mój instagram: podrugiejstroniebrzucha, gdzie dokumentuje nasze życie za pomocą uchwyconych aparatem chwil. Prawie ją zagadałam, przyznam że nie miała ze mną lekko. Podsunęła mi fajny pomysł, który muszę wykorzystać: jak stworzyć sobie inne ciekawe przesłony na obiektyw. Jest inspiracja teraz tylko pozostaje działać. Wielkie dzięki za ten czas, który dla nas poświęciłaś.

Dzień drugi.

Oczywiście po wejściu od razu kawa, bez niej nie ma życia (a przynajmniej, mojego życia). Kiedy kofeina płynęła już w moich żyłach, znów mogłam powiększać moją wiedzę.
Na pierwszy ogień spotkanie z częścią redakcji Blogosfery! W końcu powstała prasa skierowana stricte do blogera, z czego niezmiernie się cieszę. Myślę, że kolejny numer na 100% zostanie przeze mnie zakupiony.

Kolejne były warsztaty z prawnikiem Panem Piotrem Jaworskim, z kancelarii Vertex Securing. Zdobył moje serce już na wejściu, ponieważ pomimo ataku choroby na całą rodzinę przybył do nas, blogerek by przekazać, choć ułamek swojej wiedzy. Rozmawialiśmy o wizerunku, dzieciach w sieci i zdjęciach. Według mnie każdy ma swoją granicę, której nie chce przekraczać i należy to uszanować. To tak jak w życiu, jedni mówią wszystko o sobie inni nic. Wszytko, zależy od naszych poglądów, wychowania i środowisk, w których żyjemy.

Poznałam bardzo przyjazną naturze Wrocławską markę Prouv, lubię takich ludzi z pasją, którzy realizują swoje cele. W ich ofercie znajdziecie perfumy (moje pachną nieziemsko) oraz chemię. Ta ostatnia, bardzo mnie zainteresowała, ponieważ podobno jest coś co poradzi sobie z moja łazienką! A skoro coś takiego istnieje, to ja muszę to mieć.

Na sam koniec nasz gospodarz, czyli Mama-sama o tym jakich granic, nie powinno się przekraczać. Moim zdaniem tak jak wielu jest ludzi, tak wiele jest granic.

Oczywiście było jedzenie, picie (kawa, herbata i sok jak na porządnych blogerów przystało), rozpływający się w ustach tort, dzięki któremu mam z 2 centymetry w pasie.
Specjalne podziękowanie za tak wspaniałą gościnę restauracji Krzyki Śmiechy Centrum Kreatywnego Rozwoju, organizatorce i wszystkim sponsorom.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...