niedziela, 19 czerwca 2016

Tata! Niech brzmi dumnie.


Ojcem może być każdy, ale Tatą już tylko niektórzy. W naszym społeczeństwie Ojcowie są traktowani jako ci, którzy muszą zbudować dom, posadzić drzewo, spłodzić syna, utrzymać rodzinę i być jej głową! Ot cała filozofia.

Dla dziecka rodzice są tak samo ważni, potrzebuje ono zarówno jednego, jak i drugiego rodzica. Powinni w takim samym stopniu uczestniczyć w życiu dziecka. Nie rozumiem dlaczego szczególnie w pierwszych latach życia dziecka, często większość "obowiązków" spoczywa tylko i wyłącznie na matce. Zmiana pampersa nie jest nadzwyczaj skomplikowana i nie trzeba do tego ukończenia wyższych studiów, to już nie czasy tetrowych pieluch zapinanych agrafką. Słyszałam takie stwierdzenie, że niektórzy nie robią tego, bo kupa śmierdzi i się brzydzą. No a czy jakaś kupa kiedyś pachniała fiołkami? A własny tyłek podcierają czy przyjeżdża specjalnie ich mama by wykonać tą czynność?

Następna kwestia jest taka, że same robimy z nim "niedorajdów", bo my przecież same lepiej wiemy, same lepiej potrafimy, więc same to zrobimy. Jak nam przechodzi to całe bycie Zosią samosią jest już często za późno. Naszej płci przeciwnej jest tak zwyczajnie wygodnie. Jeśli druga połowa ma problem z odpowiednim zestawieniem garderoby to naszykuj ją by mógł ubrać dziecko. Nie ważne, że zamiast 5 minut zajmie mu 15. Spokojnie na pewno nie ubierze spodni na głowę! Jeśli boi się to robić, pomóż mu, asystuj, pokaż krok po kroku. Sama przy pierwszym dziecku trzęsłam się jak galareta zakładając te tycie body i śpioszki tak, aby niczego nie uszkodzić, bo taki malutki, delikatny i kruchy. Ja miałam to szczęście, że Ł w pierwszych dniach życia Jasia radził sobie z przebieraniem dużo lepiej niż ja, zresztą pierwsza kąpiel też była przez niego wykonywana ja tylko asystowałam.

Jeśli nie pozwolimy naszym mężom, partnerom itd, próbować to nigdy się nie nauczą. Niech ojciec będzie ojcem, nie musi udawać matki, dajmy zająć się im dziećmi, bo to są też ich dzieci. Nie odsuwajmy ich od obowiązków niech uczestniczą w takim samym stopniu we wszystkim. 
Relacje i więź budujemy od początku sama zabawa to za mało. Tatusiowie często mówią, że oni będą spędzać czas z dziećmi jak podrosną. Teraz dla naszych dzieci jesteśmy osobami, które wiedzą wszystko, następnie przychodzi okres kiedy nie wiemy nic. Pamiętacie czas dojrzewania? Wiedzieliśmy przecież wtedy wszystko najlepiej. Bądźmy dla naszych dzieci tu i teraz.

Niech ojciec będzie ojcem.... 





4 komentarze:

  1. Mój mąż od początku mi pomagał przy dzieciach i radził sobie super ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz mentalność trochę się zmieniła, co widać na wywiadówkach, czy ulicach, gdzie w weekendy widać w większości tatusiów z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokłądnie tak, jesli im nie pozwolimy, jesli będziemy krytykować zamiast wspierać, nie będą ojcami dobrymi :( Wystarczy dam im się wykazać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I właśnie o to chodzi! Często jest tak że same odsuwamy na bok tych naszych mężów- tatusiów, krytykujemy, cudujemy że nic nie potrafią, same wszystko za nich robimy a potem zbieramy plony w postaci wycofania się ojców z ich ról, ponieważ szybko tracą zaangażowanie a to nie prowadzi w dłuższej perspektywie do niczego dobrego. Pisałam wczoraj u siebie o tym na blogu- tak się "stelepatyzowałyśmy" ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...