piątek, 23 września 2016

Żeby zdrowe zęby mieć trzeba tylko chcieć!

Znacie tą piosenkę "szczotka, pasta, kubek zimna woda tak się zaczyna...". Jak byłam mała, uwielbiałam ją. Przepis na zdrowe zęby wydaje się bardzo prosty, ale czy na pewno? Sądząc po stanie uzębienia małych dzieci śmiem twierdzić inaczej.

Zęby, jedne wychodzą później, drugie szybciej, pojedynczo lub parami, nie ma na to reguły. Jednak kiedy się już pojawią, musimy zacząć o nie dbać. To my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za prawidłową higienę jamy ustnej u naszych podopiecznych. My możemy sprawić, że na słowo dentysta nie będą trząść się ze strachu, płakać i wpadać panikę, ale żeby tak było, musimy działać.

Pierwsza wizyta u dentysty.

Pierwsza wizyta u dentysty powinna się odbyć między 2 a 3 rokiem życia, jeśli z zębami nie dzieje się nic niepokojącego. My mieliśmy to szczęście, że dentysta odwiedził dzieci w żłobku, do którego uczęszcza Jaś i zrobił przegląd. Możemy zaliczyć się do szczęściarzy, bo na naszej kartce była informacja, że wszystko dobrze i nie mamy się czym martwic. Pomimo to nadal starannie i sumiennie wykonujemy wszystkie czynności pielęgnacyjne, aby ten stan utrzymać. Mleczaki w odróżnieniu od stałych zębów są słabiej zmineralizowane i bardziej podatne na próchnicę. Dlatego w niedługim czasie Jaś znów musi spotkać się z dentystą, ale tym razem wszystko odbędzie się w już w prawdziwym gabinecie. Wybór miejsca, do którego udamy się z dzieckiem nie może być przypadkowy. Właśnie teraz pokazujemy mu, że może być to bardzo przyjazne i miłe miejsce. Pierwsze wrażenie przecież jest najważniejsze. Z tego powodu chciałabym, abyście dowiedzieli się o fajnym programie pod tytułem "Gabinet Przyjazny Małemu Pacjentowi". Polega on na wyszukaniu w całej Polsce gabinetów dentystycznych i lekarzy, którzy wiedzą co robić, jak robić z pasją i sercem do małych pacjentów. Dzięki temu mamy listę tych wyjątkowych i sprawdzonych miejsc, gdzie szybko możemy sprawdzić gdzie udać się z dzieckiem w naszej okolicy. Niestety wszystko wymaga czasu, dlatego organizatorzy Zachęć Swoje Dziecko Do Mycia Zębów wraz z Polską Akademią Stomatologii Dziecięcej nie dotarli jeszcze wszędzie. Jeśli znacie takie miejsce godne polecenia, gdzie o dobro małego pacjenta dba się na najwyższym poziomie, to śmiało zgłaszajcie im je, żeby mogli się tam wybrać i wszystko sprawdzić. Aktualną listę sprawdzonych miejsc możecie zobaczyć TU.

Co zrobić, aby dziecko nie bało się dentysty.

Najważniejsza zasada nie straszyć! Z tego miejsca apeluje do wszystkich rodziców, nie straszcie dzieci dentystą, borowaniem itp. Konsekwencją tego jest paniczny strach przed białym fartuchem i wiertłem. Jeśli ciągle powtarzamy "jak nie umyjesz zębów pójdziesz do dentysty" jak by to była kara, nie oczekujmy potem entuzjazmu na wieść o zbliżającej się wizycie. Następnie w drodze mówisz dziecku "zobaczysz będzie fajnie" tylko jak to się ma do wcześniejszych słów ?

Czym myć zęby.

Czym myć zęby? Wszyscy doskonale wiemy, że do tego służy szczoteczka i pasta. Proste? Nie! Bo co wybrać? Na polkach sklepowych jest tyle wszystkiego, że ledwo stoją pod ciężarem tego całego sprzętu.  
Szczoteczki wybierajmy zawsze te specjalnie stworzone dla dzieci. Mogą być zwykle, świecące, wibrujące, elektryczne wszystko zależy od preferencji naszych maluchów. Do tej pory my używaliśmy zwykłych kolorowych szczoteczek, teraz zmieniliśmy ją na nową elektryczną, która na dodatek świeci i zmienia kolory (wtedy czuję się troszkę jak na disco). Jaśko jest zachwycony! Teraz nie chce jej oddać i mógłby myć zęby pół dnia, więc efekt osiągnięty. Dodatkowo emituje ona 18000 drgań na minutę, które delikatnie i dokładnie oczyszczają zęby, dziecko i rodzic w 100% zadowoleni.

Wybór pasty do zębów to już prawdziwe wyzwanie. Kiedy urodził się Jaś, nie podeszłam zbyt profesjonalnie do tego zadania. Weszłam do sklepu, zobaczyłam pastę z pięknym, śmiejącym się ząbkiem, przedział wiekowy się zgadzał to do koszyka i do domu, szorować, szczotkować, pucować. Jednak kiedy zauważyłam, że większość pasty, która ląduje na szczotce moje dziecko zwyczajnie zjada z wielkim zadowoleniem i prosi, aby mu "dołożyć", bo przecież już nic nie ma. Wiedziałam, że kupując następną pastę będę dokładnie sprawdzać jej skład. Niektórzy pierwsze pasty wybierają bez fluoru, ale jest on całkowicie bezpieczny, jeśli stosuje się go zgodnie z zaleceniami. U dzieci do 3. roku życia zaleca się stosowanie past z zawartością 1000 ppm fluoru w wieku 3-6 lat past z zawartością powyżej 1000ppm fluoru, natomiast powyżej 6. roku życia past do 1450 ppm fluoru. My do tej pory zawsze wybieraliśmy bez, teraz postanowiliśmy spróbować taką z odpowiednią ilością fluoru. Zobaczymy jak się u nas sprawdzi.

Jak to jest u nas?

Jaś od zawsze chętnie myje zęby i możecie być zdziwieni, ale to on sam dopomina się o tę czynność. Zazwyczaj Jaś woła "mama szuruburu..." i trzeba szorować, nie ma wyjścia (oczywiście jak pisałam wyżej, pasta ląduje na zębach dopiero przy trzeciemu załadowaniu na szczoteczkę). Muszę się przyznać, że sama jako dziecko lubiłam jeść pastę, była cudna dwukolorowa, truskawkowa i jabłkowa, mama zawsze na mnie krzyczała z tego powodu, więc może jest to u nas dziedziczne.
Stasio jak na razie jest szczęśliwym posiadaczem dwóch wspaniałych zębów, którymi potrafi mnie nieźle ukąsić podczas karmienia piersią, mogę zdradzić, że ostre jak diabli. Zupełnie nie wdał się w brata, bo nie jest zadowolony z tego, że musimy je umyć. Są jęki, stęki i ogólne niezadowolenie, ale jak na razie nie ma co narzekać, bo to tylko dwa zęby więc idzie szybko. Niedawno jednak odkryłam fajną rzecz do szyszenia dziąseł takich bobasów, to Brush-Baby DentalWipes - gaziki z xylitolem.  Nakładamy je na palec i czyścimy! Szczerze je polecam. Sprawiły, że moje życie jest łatwiejsze.







środa, 21 września 2016

Zdrowa woda, czyli przepis na domową wodę smakową.


Woda stanowi około 60% masy ciała człowieka, niezbędna do życia tak jak powietrze. Ja piję przeważnie tą zwykłą, mineralną, butelkową. Nie wyobrażam sobie dnia bez wypicia co najmniej 1,5 litra wody. Wiem, że niektórym zwykła woda po prostu nie smakuje i ze sklepowej półki wybierają tą smakową. Niestety w niej często ukryta jest spora część tablicy Mendelejewa. 


Dzisiaj zdradzę wam jak łatwo, szybko i przyjemnie przygotować własną, zdrową, pyszną wodę smakową! Uwierzcie, że jedno drugiego nie wyklucza.



Woda: JABŁKO + CYNAMON

Za oknami ostatnio zrobiło się troszkę szaro a jabłka o tej porze smakują najlepiej. Idealnym połączeniem dla naszych polskich jabłek jest oczywiście cynamon.

SKŁADNIKI:
jabłko 1 szt.,
laska cynamonu 2 szt.,
woda mineralna ok 400 ml.,
kostki lodu.

WYKONANIE: 
Jabłko myjemy, kroimy na cienkie plastry, zachowując skórkę. Do słoika wkładamy przygotowane jabłko, dwie laski cynamonu, kilka kostek lodu i zalewamy wodą mineralną. Tak przygotowaną mieszankę wkładamy do lodówki najlepiej na całą noc.

Woda: CZERWONA POMARAŃCZA + MARCHEWKA

Jesienno-zimową porą rozpoczyna się sezon cytrusowy. Dlatego warto właśnie wtedy sięgać po te dary z ciepłych krajów. Połączenie pomarańczy z marchewką wydawało mi się dość szalone, jednak zaryzykowałam i to był strzał w dziesiątkę.

SKŁADNIKI:
czerwona pomarańcza 1 szt.,
marchewka 1/2 szt.,
woda mineralna ok. 400 ml.,
kostki lodu.

WYKONANIE:
Pomarańczę umyć i najlepiej sparzyć wrzątkiem. Marchewkę dokładnie wyszorować. Przygotowane produkty pokroić w cienkie plastry, włożyć do słoika, dodać kostki lodu i zalać wodą mineralną. Wstawić do lodówki na noc.

Woda: OGÓREK + MIĘTA

Szybkie orzeźwienie? Ogórek i mięta to idealne połączenie. Fajnie jest się niekiedy odświeżyć od środka.

SKŁADNIKI:
ogórek 1/4 szt.,
świeża mięta 3 gałązki,
woda mineralna ok  400 ml.,
kostki lodu.

WYKONANIE:
Gałązki mięty opłukać dobrze pod wodą. Umytego ogórka w skórce pokroić na cienkie plasterki i ułożyć w słoiku wraz z miętą i lodem. Na koniec zalać wodą mineralną i odstawić do lodówki na noc.

Wszystkie przepisy pochodzą z książki pod tytlem "ZDROWA WODA" autorstwa Soni Lucano. Udowadnia ona, że do zdrowych napojów nie zawsze potrzebujemy wymyślnych sprzętów w postaci wyciskarek, sokowirówek czy innych cudów techniki. Do wyboru mamy aż 30 przepisów, do których nie potrzeba więcej niż 15 minut. Myślę, że niedługo sama będę kombinować i tworzyć własną i niepowtarzalną "zdrową wodę". Jeśli chcecie więcej to musicie zajrzeć do książki, którą możecie nabyć tu w taniaksiazka.pl.

środa, 14 września 2016

Puzzle. Dlaczego warto je układać?

Puzzle to wspaniała zabawa dla całej rodzinny nie tylko w pochmurne dni i zimne wieczory, ale także jako forma nauki i integracji dla uczestników. Jedną z ulubionych zabaw, która pozwalała wypić mojej mamie "kawę" w spokoju, były właśnie puzzle. Nieskromnie dodam, że byłam w tym całkiem dobra. Potrafiłam siedzieć w skupieniu dobre dwie godziny. Zanim doszłam do mistrzowskiej wprawy, często układałam je razem ze starszym bratem, który mi cierpliwie pomagał. A dlaczego puzzle są takie fajne? 

 

Zacznę od samego początku. Co to w ogóle są puzzle.

Puzzle, to nic innego jak kilka lub kilkanaście elementów, na których mamy umieszczoną część jakiegoś obrazka. Obrazek ten możemy zobaczyć dopiero, kiedy odpowiednio dopasujemy do siebie wszystkie części. 

Dlaczego warto układać puzzle.

To niewątpliwie wspaniała gimnastyka dla ciała i umysłu. Dziecko samo decyduje czy coś pasuje, czy nie może na bieżąco naprawiać swoje własne błędy. Poprawia motorykę rąk, dzięki chwytaniu w małe palce odpowiednich elementów i dopasowywaniu ich tak, aby powstała jedna spójna całość. Ćwiczy cierpliwość, bo nie zawsze od razu uda się znaleźć odpowiedzi element. Pamięć też odgrywa dużą rolę w końcu trzeba zapamiętać, gdzie wszystko się znajduje.
Podsumowując w wielkim skrócie puzzle działają na:
  • precyzyjność, 
  • kreatywność, 
  • wyobraźnię, 
  • spostrzegawczość, 
  • koncentrację,
  • pamięć, 
  • widzenie przestrzenne,
  • cierpliwość.

Kiedy dziecko jest gotowe na puzzle.

Według mnie to kwestia indywidualna każdego malca. Jedne dzieci szybciej są zainteresowane układaniem drugie później lub wcale.

Jak najprościej sprawdzić, czy nasze dziecko jest zainteresowane układaniem puzzli.

Sposób na sprawdzenie jest bardzo prosty i bezgotówkowy! Nie musimy od razu wydawać fortuny na nowe puzzle. W nadziei, że może akurat one przypadną do gustu dziecku. Drukujemy obrazek w dwóch kopiach (może być z jakąś ulubioną postacią z bajki). Jeden obrazek tniemy na kilka mniejszych kawałków. Drugi zostawiamy w całości i na nim układamy ten pocięty. Niekiedy łatwiej jest w ten sposób dopasowywać odpowiednie części do siebie.
Jeśli dziecko nie wykazuje zainteresowania, najlepiej nie zmuszać go i odpuścić. Najlepiej odczekać jakiś czas i spróbować ponownie. 

Jakie puzzle wybrać.

Jeśli już się zdecydujemy na zakup puzzli to na rynku mamy bardzo bogatą ofertę i naprawdę jest z czego wybierać. Przede wszystkim, należny pamiętać, że puzzle to też zabawka i muszą być bezpieczne, czyli posiadać odpowiednie certyfikaty. 
Dla dzieci, które dopiero zaczynają najlepiej zdecydować się na duży format, aby łatwo było trzymać je w rękach oraz nie można było ich połknąć.  Wybierajmy nieskomplikowane duże obrazki, aby nie zniechęcić dziecka.

Jasio swoją przygodę rozpoczął od dwuelementowych puzzli. Jak sama nazwa wskazuje, każdy obrazek składał się z dwóch części. Po pewnym czasie zauważyłam, że opanował je już do perfekcji i zwyczajnie nudzi się nimi. Podniosłam mu poziom trudności, kupując puzzle w których jest więcej elementów, ale obrazki nadal są duże i wyraźne. 
Mój 2,5 latek jest fanem pociągów, często jeździmy je podziwiać podczas naszych codziennych wycieczek rowerowych. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam puzzle firmy Janod w formie pociągu wiedziałam, że musimy je mieć. Wszystkie puzzle zapakowane są w poręczne walizki, które nie tylko pełnią funkcję ozdobną, ale również zabezpieczają je przed uszkodzeniem. Pociąg Alfabet to 27 elementów, dzięki którym poznajemy litery i zwierzęta. Na każdym wagoniku jest umieszczona jedna litera alfabetu duża i mała. Pasażerem, który znajduje się w wagoniku jest zawsze jakieś sympatyczne zwierzę. Puzzle są wspaniałym wstępem do późniejszej nauki czytania i pisania. Jest to naprawdę długaśny pociąg, który mogłabym śmiało nazwać mobilnym zoo. 
Drugim naszym wyborem są puzzle Cyferki Traktor, gdzie uczymy się liczb od 1 do 10. Duży format sprzyja precyzyjnemu dopasowywaniu elementów do siebie. Jak sama nazwa wskazuje mamy traktor, który ciągnie dziesięć przeróżnych przyczepek. Na nich umieszczone są poszczególne cyfry (1-10). Liczba pasażerów jest adekwatna do numeru znajdującego się na puzzlu, dzięki czemu możemy policzyć je razem z dzieckiem. 
Grafika zachwyca i myślę, że nie jest to nasz ostatni nabytek. Nasze puzzle zamówiliśmy w Hoplik.pl gdzie jest mnóstwo wyjątkowych rzeczy! Człowiek wchodzi i ma ochotę zostawić całą wypłatę. Dlatego mam dla was mały prezent. 10% zniżki na całe zakupy, więc kupujecie co tylko chcecie i płacicie mniej. Myślę, że sama się skuszę i znów coś zamówię. Żeby otrzymać zniżkę trzeba użyć hasła: Hoplik2986. UWAGA!! Hasło jest ważne tylko 2 tygodnie, czyli od 14-27 września nie ma co się zastanawiać, bo szkoda tracić taką okazję.









piątek, 9 września 2016

Nie ma kursu na wspaniałą matkę.

Nie ma kursu na wspaniałą matkę.


Zanim urodziłam dziecko myślałam, że to nie może być trudne, że wiem bardzo dużo na ten temat. Kiedy widziałam dziecko, które wpadało w histerię myślałam "Boże jak oni je wychowali", a potem urodziłam własne i świat wywrócił się do góry nogami. Wiedziałam już tylko jedno, że nic nie wiem.

 

Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy po raz pierwszy na wizycie u ginekologa usłyszałam bicie serca mojego maleństwa, było to coś magicznego. Całkiem nowe życie, które rosło właśnie we mnie, mała cząstka mnie. Bardzo bałam się porodu, jednak miałam świadomość tego, że nie ma  odwrotu muszę to przetrwać jak miliony kobiet przede mną.

Kiedy mój pierwszy syn pojawił się po drugiej stronie brzucha, byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. 3530 gram żywego szczęścia, które zaciskało swoje tycie dłonie na moim palcu, a ja nie chciałam, żeby puszczało.  Dojście do tego momentu nie było dla mnie łatwe nie miałam typowej "bezproblemowej ciąży", przed każdym USG drżałam ze strachu o to czy to małe serduszko nadal bije. Jaś jest wyjątkowy jak każde dziecko dla swojej matki. Nauczył mnie cierpliwości, niepoddawania się, uśmiechu bez powodu, całkowicie nowej miłości takiej bezwarunkowej, która po prostu jest. 

Bywają dni, że jestem tak szczęśliwa, że sama sobie zazdroszczę, innym razem zamknęłabym się w szafie i udawała, że mnie nie ma, a po 4 kawie wydaje mi się, że tylko ona trzyma mnie na nogach.  W pierwszych miesiącach po nieprzespanych nocach wystarczał mi jeden uśmiech, by znów być gotową na wszystko, by znów nie spać, czuwać. Kiedyś pomyślałabym, że to szalone by jeden uśmiech dawał tak wiele. 

Po pewnym czasie wydawało mi się, że nasze życie się ustabilizowało, że wiem naprawdę dużo, teraz już byłam "doświadczoną mamą" i właśnie wtedy urodziłam drugie dziecko. Staś 3030 gram czystej miłości i wielkie oczy, które się we mnie wpatrują każdego dnia. Historia znów się powtórzyła, znów okazało się, że nic nie wiem. Staś okazał się zupełnie innym dzieckiem, lubi co innego, ma inne potrzeby,  a ja uczę się wszystkiego na nowo. Moje życie jeszcze bardziej się wywróciło i teraz układamy je na nowo. 

Dwójka maluchów z 22 mc różnicą wieku to prawdziwe wyzwanie. Niekiedy mam ochotę się poddać, ale właśnie w tych ciężkich dla mnie chwilach mam ich. Mam Jasia który, kiedy się uderzę mówi "mamo nic się nie stało, Jasio pocałuje", mam najwspanialszy dwuzębny uśmiech mojego Staszka na widok którego moje serce się rozpływa. Codzienne okrzyki mamooo...sprawiają, że wiem jak bardzo jestem mu potrzeba. Na własne oczy widzę jak rodzi się braterska miłość, mam to szczęście, że oni uwielbiają się nawzajem. 

Jest wiele rodzajów mam oraz metod wychowawczych, jednak polecam kierować się we wszystkim zdrowym rozsądkiem i własną intuicją. Jeśli robisz coś inaczej, nie oznacza to, że gorzej. Zaufajmy samym sobie. 

Kiedyś tego nie rozumiałam, ale teraz wiem jak ciężką pracę i wysiłek w moje wychowanie włożyli rodzice. Podziwiam ich za to i z całego serca dziękuję.
Na to wszystko nie da się przygotować, nie ma kursu na wspaniałą matkę, tak jak nie ma kursu na "cudowne" życie. Możemy tylko starać się ze wszystkich sił i wierzyć, że robimy to dobrze.

wtorek, 6 września 2016

Dziś są moje urodziny.......


Dziś są moje urodziny. Taki jeden dzień w roku, w którym świętuje moje pojawienie się po drugiej stronie brzucha. Moją walkę, by być tu i teraz w tym miejscu, walkę o każdy oddech o to by żyć. Urodziłam się zbyt wcześnie, lekarz wychodząc z sali powiedział mojemu tacie, że to dziecko bardzo chciało żyć, dlatego staram się wykorzystać je na 100%. Ja Izabela Rusnak urodzona 6 września z masą urodzeniową powyżej 1 kg, dziś szczęśliwa matka dwójki małych łobuzów. Dlatego wszystkim mamom, których dzieci właśnie leżą w inkubatorach, walczą o życie i martwią się o nie przesyłam dużo uścisków, ciepła i wiary, bo warto. Jestem tego żywym przykładem. 

Kolejny rok za mną, kolejne zmiany. Na świecie pojawił się Staś, który wprowadził tyle samo zamieszania co miłości w nasze życie. To wiecznie uśmiechnięte dziecko z oczami tak dużymi, że mogę się w nich przejrzeć. Dzięki temu od ponad 9 miesięcy obserwuję ze ściśniętym sercem jak rodzi się braterska miłość, jak wiele zmienia posiadanie rodzeństwa. Mam to szczęście, że chłopaki się uwielbiają, choć mam też świadomość, że nie uniknę w przyszłości, kłótni, bijatyk, szturchańców, kuksańców i okrzyków Mamoooooo..........a on mi zabrał.... Wiem, że tak będzie, bo mam starszego brata i czasami nie było z nami lekko. 

Czas mija nieubłaganie więc warto zatrzymać się na chwilę, pomyśleć o tym jak wiele mamy wokół siebie. Ja mam zdrowe dzieci, przez które niekiedy płaczę ze szczęścia, a niekiedy z niemocy. Mam męża, który ze mną wytrzymuje (jestem naprawdę wkurzająca), no i oczywiście często mnie denerwuje. Brata do którego ciągle dzwonię i zawsze odbiera, aby prowadzić ze mną monolog (ja paplam on milczy, a i tak jest najlepszym bratem na świecie). Mam też tatę, który dał z siebie 100%, kiedy zabrakło mojej mamy i musiał sam się nami opiekować, teraz kiedy sama jestem mamą jeszcze bardziej to doceniam, bo wiem ile wysiłku trzeba w to włożyć. 

Przez ten rok, który upłynął od ostatnich moich urodzin, dużo bardziej otworzyłam się na was moi kochani czytelnicy, dziękuję, że ze mną jesteście. Na obecną chwilę nie wyobrażam sobie życia bez was, jesteście również częścią mojej rodziny. Mam nadzieję, że za rok nadal będziecie z nami. 

Dziś dzień refleksji dzień, by zastanowić się co było, co jest i może co chciałabym żeby było? Wiem, że marzenia się spełniają tylko wtedy, kiedy robimy coś, by je urzeczywistnić. Dlatego życzę sobie i wam, aby każdego dnia być bliżej o krok lub o dwa tych właśnie marzeń. Powoli zmierzać do celu.

środa, 31 sierpnia 2016

Arbuzowy zawrót głowy. Koktajl na 3 sposoby.

 

Arbuz to owoc, który często jest niedoceniany, kojarzony przede wszystkim z tym, że zawiera bardzo dużo wody. Uwielbiamy go spożywać podczas upalnych dni. Jednak ten duży, okrągły gagatek kryje w sobie coś więcej niż tylko pyszne czerwone wnętrze. Arbuz zawiera dużo przeciwutleniaczy, które opóźniają proces starzenia się i hamują proces tworzenia się komórek nowotworowych.


Dzisiaj zdradzę wam przepis na trzy koktajle, gdzie główną rolę odgrywa właśnie arbuz. 


Orzeźwiający koktajl z arbuza i cytryny.

Co potrzebujemy:
- połowę średniej wielkości arbuza,
- 1/2 cytryny
- kilka listków mięty,
- 1 łyżka cukru pudru (opcjonalnie, do smaku można bez)

Sposób przygotowania:
Połowę arbuza obieramy ze skóry i pozbywamy się pestek. Następnie kroimy na kawałki, wkładamy do miksera dodajemy sok z połowy cytryny, miętę i cukier puder, jeśli lubicie troszkę słodkości. Wszytko razem miksujemy. Najlepiej smakuje schłodzony, co sama przetestowałam.

Koktajl owocowy z arbuzem, bananem i gruszką.

Co potrzebujemy:
- połowę średniej wielkości arbuza,
- 1 dojrzały banan,
- 1 dojrzała gruszka,

Sposób przygotowania:
Arbuza przygotowujemy tak jak poprzednio, obierając go ze skóry, usuwając pestki i krojąc na małe kawałki. Banany i gruszki również obieramy, a z tych ostatnich wycinamy gniazda.  Wszystkie owoce wkładamy do miksera i dokładnie miksujemy.


Koktajl arbuzowo - truskawkowy z miętową nutą.

Co potrzebujemy:
- połowę średniej wielkości arbuza,
- 0,5 kg truskawek (najlepiej mrożonych),
- kilka listków mięty.

Sposób przygotowania:
Połowę arbuza obieramy ze skóry i pozbywamy się pestek. Następnie kroimy na kawałki, wkładamy do miksera wraz z truskawkami i miętą. Wszystko miksujemy, rozlewamy do szklanek i szybko pijemy, zanim inni domownicy się dobiorą do niego. Ten koktajl mój Jasio uwielbia, szczególnie gdy podaje mu go w butelce ze słomką.

Jeśli chcemy być piękni i młodzi (a zapewne chcemy) to zapraszam na arbuzowy zawrót głowy w moim wydaniu. Do dzieła! MNIAM...



poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Zdrowe frytki, idealna przekąska dla dziecka.

Frytki z batatów


Frytki! Kto ich nie kocha? Ja osobiście nie znam nikogo, kto by nie był smakoszem tej tłustej i zarazem smacznej potrawy. Mój Jaś ma już 2,5 roku i chcę żeby jadł możliwie zdrowo choć wiem, że nie zawsze jest to możliwe. Dlatego znalazłam alternatywę dla tradycyjnych frytek. 

Jak wiecie nie jestem mistrzem kulinarnym, ale obsługa sprzętów kuchennych nie jest mi obca a przepis jest wręcz banalny!

Co potrzebujemy:
- dwa duże bataty (słodkie ziemniaki),
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- zioła prowansalskie,
- sól (ja użyłam tej gruboziarnistej mielonej).

Sposób przygotowania frytek z batatów:
Bataty obieramy i kroimy na mniej więcej takie same paski. Następnie polewamy oliwą i mieszamy tak aby wszystkie się w niej obtoczyły. Tak przygotowany produkt posypujemy solą, ziołami prowansalskimi. Ziemianki rozkładamy na papierze do pieczenia i wkładamy do piekarnika. Czas pieczenia to 10-15 minut pod kontrolą wzrokową w temperaturze 200 C (najlepiej środkowa półka piekarnika).

Mój Jaśko aż się trzęsie z zachwytu. Przeważnie zjada większość sam, ale zawsze zanim wyłożę mu te pyszności na talerz troszkę zdążę ukraść do własnego brzucha. To fajna, łatwa przekąska zarówno dla nas jak i naszych dzieci.
Frytki z batatów

Do zrobienia po raz pierwszy frytek z batatów zainspirowała mnie książka Beara Grylls "Paliwo dla życia", którą możecie nabyć TU w taniaksiazka.pl. Do tej pory Bear Grylls kojarzył mi się tylko z surwiwalem, przetrwaniem, zjadaniem korzonków oraz wszystkiego innego co tylko znajdzie się w zasięgu jego wzroku. Kiedy wpadła mi do rąk ta książka, byłam miło zaskoczona tym co znalazłam w jej środku. Książka podzielona została na dwie zasadnicze części. Pierwsza o zasadach odżywiania i faktach na temat żywności, druga o zdrowych przepisach. Polecam wszystkim tym, którzy chcą zdrowo jeść, szukają inspiracji lub sporej dawki wiedzy. Jednym zdaniem opisałabym ją tak: nauka o żywieniu wraz z przykładami zastosowania w pysznej formie.

Beara Grylls "Paliwo dla życia"







środa, 24 sierpnia 2016

Plan lekcji do pobrania za darmo - 3 moje propozycje.

1 września zbliża się wielkimi krokami dlatego dzisiaj mam dla was coś, co może się przydać w nowym roku szkolnym a jest to plan lekcji. Kiedy ja byłam w szkole (a było to już dosyć dawno), to co jakiś czas mój plan lekcji ulegał drobnym modyfikacja i wtedy kreśliłam na nim niestety. Dlatego poniżej przedstawiam wam trzy moje propozycje, które możecie pobrać za darmo i drukować ile chcecie. Mam nadzieję, że coś przypadnie wam do gustu.

Pierwszy typowo dziewczęcy. Róż i kucyki rządzą!



Następnie coś niebieskiego dla chłopaków.



Ostatni uniwersalny, stonowany idealny dla starszych dzieci.



A jeśli lubicie ozdabiać pokoje plakatami to TU i TU możecie znaleźć kilka do pobrania za darmo oczywiście.

 Ps. Plakaty jedynie do użytku domowego, jeśli chcecie się nimi podzielić z innymi linkujcie do źródła, czyli do mnie.   

środa, 17 sierpnia 2016

Wyjątkowe książki dla dzieci. Klasyka w zaskakującej formie.

Piękna i Bestia po-uszająca historia miłosna oraz Kurka Śnieżka i siedem sówek


Niektóre bajki dla dzieci są prawdziwymi klasykami i zna je każdy zarówno dziecko, rodzic czy dziadek. Co gdyby te same historie opowiedzieć w całkiem nowy, inny sposób? Główna fabuła i sens zostaje ten sam, ale wszystko inne zmienia się całkowicie.

Dzisiaj chciałam Wam pokazać dwie książki od Wydawnictwa Olesiejuk, gdzie nowe zostało połączone ze starym i wyszło z tego coś naprawdę fajnego.

Piękna i Bestia po-uszająca historia miłosna Olesiejuk

Pierwsza pozycja to "Piękna i Bestia po-uszająca historia miłosna". Sam tytuł już wiele zdradza, bo wszystko opiera się na motywach "Pięknej i Bestii". Cała akcja jednak odbywa się w lesie, a głównymi bohaterami są zwierzaki o długich uszach, mięciutkich futerkach i puchatych ogonkach. Wiecie o kim mowa? Tak, to króliki! Osobiście uwielbiam te futrzaki i miałam takiego kicaka jak byłam mała.

Miła, pomocna, pracowita o dobrym sercu króliczka Bella wyrusza do straszliwego potwora na sługę, ponieważ jej ojciec nadużył gościnności w nie swoim domu. Po pewnym czasie Belli udaje się dostrzec, coś więcej niż okropne i straszne futro, widzi dobro ukryte gdzieś tam głęboko. Nagle wybucha pożar w jej rodzinnych stronach, przestraszona wyrusza z pomocą. Czy Bella będzie szczęśliwa? Jak zakończy się jej wizyta w nowym domu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając książkę, zdradzę wam tylko, że na końcu jest happy end.

Piękna i Bestia po-uszająca historia miłosna Olesiejuk
Piękna i Bestia po-uszająca historia miłosna OlesiejukPiękna i Bestia po-uszająca historia miłosna Olesiejuk





Kurka Śnieżka i siedem sówek Olesiejuk

Druga książka nosi tytuł "Kurka Śnieżka i siedem sówek", oczywiście nawiązuje ona do "Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków". Jednak tym razem przenosimy się do kurnika, gdzie swe rządy dyktuje najbardziej dorodna kokoszka, adorowana codziennie przez ich Panią. Pewnego dnia z jajka wykluła się mała kurka, biała jak śnieg, dlatego zostaje nazwana Śnieżką. Kurka była uczynna i dobra, wszyscy w kurniku ją bardzo lubili, no może prawie wszyscy, bo był jedna która jej nie znosiła. Pewnego dnia, to Śnieżka zaczęła być ulubienicą Pani. Była królowa nie mogła tego znieść, wygoniła białą kurkę, która skryła się w dziupli gdzie pod swoje skrzydła przygarnęło ją siedem uroczych sówek. Jednak Królowej nie wystarczał sam fakt pozbycia się konkurencji, ona pragnęła jej zniknięcia na zawsze. Dlatego uknuła pewien plan. Co takiego zrobiła? Czy Śnieżka wyszła z tego cało i zaznała szczęścia? Musicie przeczytać sami.

Kurka Śnieżka i siedem sówek Olesiejuk
Kurka Śnieżka i siedem sówek Olesiejuk

Kurka Śnieżka i siedem sówek Olesiejuk

Książki są dużego formatu, pięknie wydane, a twarda oprawa sprawia, że wygodnie trzyma się je w ręce.  Ilustracje, nie boję się użyć tego słowa są przepiękne. Na stronach nie ma dużo tekstu, dlatego nawet mniejsze dzieci spokojnie wysiedzą, wsłuchane w nasze słowa. Kocham takie wydania, które zachwycają zarówno oko jak i umysł, poruszają wyobraźnie, przenoszą nas w baśniowy świat.


Dane techniczne:
Tytuł:  Kurka Śnieżka i siedem sówek" i "Piękna i Bestia po-uszająca historia miłosna"
Autor: Francesca Rossi
Wydawnictwo: Olesiejuk 
Oprawa: twarda 
Rok wydania: 2016

piątek, 12 sierpnia 2016

Zabawy dla niemowlaków. Moje 5 propozycji.

Zabawy dla niemowlaków. Moje 5 propozycji.W oczekiwaniu na dziecko w myślach zawsze widzimy jak będziemy razem spędzać czas. Wyobrażamy sobie nasze wspólne zabawy np. rysowanie, układanie, robienie babek z pisaku itp. Kiedy pojawi się już na świecie nowy członek rodziny to często nie mamy pomysłu na te pierwsze wspólne zabawy, bo te o których tak marzyliśmy muszą troszkę zaczekać aż maluch podrośnie.

Zabawa z niemowlakiem jest jak najbardziej możliwa! Poniżej kilka moich propozycji w tym temacie.

Zabawa ze słowami. 

Dziecko uwielbia gdy się do niego mówi, więc róbmy to jak najczęściej. Idealne do tego w tym przypadku będą wierszyki. Ja polecam te, które pamiętam z dzieciństwa, bo według mnie są ponadczasowe. "Tańcowały dwa Michały, jeden duży, drugi mały. Jak ten duży zaczął krążyć, to ten mały nie mógł zdążyć. Jak ten mały nie mógł zdążyć, to ten duży przestał krążyć itp" lub "Sroczka kaszkę warzyła, dzieci swoje karmiła. Temu dała na łyżeczce, temu dała na miseczce, temu dała na spodeczku, a dla tego nic nie miała. Frrr… po więcej poleciała." 

Poznajemy świat. Oglądanie książeczek i obrazków kontrastowych. 

W tym przypadku najlepiej sprawdzą się te książeczki, które posiadają obrazki kontrastowe, ponieważ dziecko nie potrafi jeszcze dobrze skupić wzroku na skomplikowanych i wielobarwnych rysunkach. Na rynku jest bardzo szeroki wybór asortymentu, mamy w czym wybierać. My zdecydowaliśmy się na zestaw, który proponuje nam CzuCzu. Więcej na ten temat możecie przeczytać TU gdzie pisałam właśnie na temat kart kontrastowych. 

Zabawy dla niemowlaków. Karty kontrastowe

Basen z piłeczkami.

Piłeczki, kuleczki, piłki, które dziecko ich nie kocha? Ja nie znam takiego. Baseny z piłeczkami (tzw. suche baseny) możemy spotkać w salach zabaw, jednak nie zabierałabym tam takiego malucha. Najlepiej stworzyć swój własny kulkowy raj. Jak to zrobić? Opcje są dwie. Kupujemy gotowy produkt czyli specjalny basen z kulkami lub wykorzystujemy mały zwykły basenik i dokupujemy do niego plastikowe kulki (tańsza opcja). To zabawka na długi czas, bo z kulek tak szybko się nie wyrasta. Zrobiliśmy takie cudo dla Jasia a teraz korzysta z tego Staś. Starszy synek pomimo 2,5 roku nadal kocha kulki, więc często są w użyciu. 

Zabawy dla niemowlaków.

Zabawy dla niemowlaków.

Mata edukacyjna. 

Mata to taki pierwszy plac zabaw naszego dziecka, można ją używać już od pierwszym miesiąca życia. Świetnie sprawdza się przy dzieciach, które nie potrafią jeszcze dobrze trzymać zabawek, zawieszone na niej gadżety ułatwiają mu zabawę oraz stymulują rozwój. Kiedy dziecko zaczyna się już przemieszczać nadal jest dobrym miejscem do zabawy, ponieważ teraz więcej elementów jest już dla malucha dostępne. Podstawowy problem jaki się pojawia to jaką matę wybrać? Przeglądając internet widziałam miliony, no dobra setki różnych mat. Kiedy upatrzyłam sobie już tą właściwą najpierw zapytałam innych o opinię na jej temat, bo jestem z tych przezornych i oprócz własnej intuicji staram się zdobyć jak najwięcej wiedzy przed dokonaniem ostatecznej decyzji. Mój wybór padł na Fisher-Price mata grająca z pianinkiem. Wybrałam ją, bo chciałam żeby można było wykorzystać ją też później aby nie były to pieniądze wydane na chwilę. Produkt jest bardzo solidnie wykonany ma różnokolorową matę przedstawiającą zwierzęta, na której kładziemy dziecko. Na pałąku, który jest umocowywany nad matą mamy cztery zawieszki: słonik z grzechoczącymi krążkami, żabka z kulistym pokrętłem, miękki, szeleszczący panel z tygrysem i tasiemkami oraz hipopotam gryzaczek. Na samym środku jest duże słoneczne lusterko w którym maluch może się przeglądać. Dla mnie ważne jest to, że później kiedy mata już przestanie Stasia interesować pozostanie jeszcze pianinko, które oprócz oczywistych dźwięków wydawanych poprzez naciskanie klawisza gra przeróżne melodie. Plusem jest dla mnie to, że można regulować ich głośność i dzięki temu nie rozsadza mi głowy (niestety niektóre zabawki są za głośne, więc zawsze sprawdzam czy jest opcja regulacji). Stasio na początku bardzo lubił leżeć i kopać stópkami w pianinko, był wtedy taki szczęśliwy aż miło było patrzeć. Od kiedy przemierza już świat czołgając się na komandosa ciągnie, szarpie, gryzie i testuje wytrzymałość wszystkich zawieszek a w pianinko uderza rączkami. Jedynym minusem dla mnie jest to, że jest wąska ale mi akurat to jakoś specjalnie nie przeszkadza i nie zmieniłabym mojego wyboru z tego względu. Matę Fisher-Price z grającym pianinkiem kupiłam TU i wszystkim polecam jako zadowolony klient a raczej zadowolona matka klienta. 
Fisher-Price mata grająca z pianinkiem

Fisher-Price mata grająca z pianinkiem

Fisher-Price mata grająca z pianinkiemNasza ulubiona zabawa w "A kuku!". 

Ta zabawa zasłużyła sobie na to by być wyróżnioną. Każde dziecko ma swoją ulubiona zabawę w naszym przypadku zarówno Jaś jak i Staś uwielbiali właśnie "a kuku!". Jak to robimy? Chowamy się dziecku i po chwili pokazujemy mówiąc "a kuku!". Stasio najbardziej lubi jak robimy to razem przy lustrze, wtedy chowamy się i szybko (siedząc na moich rękach) wyskakujemy do lustra. On mógłby tak cały dzień, ale ja niestety nie mam tyle siły w rękach., więc zabawa jest dawkowana.  
A Wy macie jakieś pomysły na zabawę z niemowlakami?

 

niedziela, 7 sierpnia 2016

Drewniane gryzaki - ekologia i natura w jednym.

Gryzaki, podręczna pomoc przy swędzących dziąsłach i wyrzynających się ząbkach! Przydatne w domu, podróży czy na spacerze. Prawdziwy must have każdego malca.


Od pewnego czasu Staś jest szczęśliwym  posiadaczem dwóch zębów! Są malutkie, śliczne i ostre jak brzytwa o czym mogłam się już niejednokrotnie przekonać podczas karmienia piersią. Zęby swędzą go, więc podsuwałam mu do gryzienia rożne gryzaki jak np. wodne, plastikowe, gumowe. Niestety nie wykazywał nimi zainteresowania, jedyny skutek jaki przyniosły to uszczuplenie zasobności mojego portfela. Stasio za to namiętnie i z wielkim zapałem podgryzał szczebelki w łóżeczku! Był bardzo szczęśliwy, kiedy udało mu się w nie wgryźć tymi dwoma zębami. Idąc tym tropem rozpoczęłam poszukiwania w sieci gryzaków drewnianych. Jednak zanim dokonałam zakupu dokładnie przyglądałam się oferowanym produktom.

Dlaczego zdecydowałam się na drewniane gryzaki?

Jest to produkt ekologiczny, naturalny a przecież, każdy rodzic chce dać dziecku to co najlepsze. Wybieramy jak najbardziej ekologiczne produkty spożywcze, aby dziecku dostarczyć potrzebnych witamin do prawidłowego rozwoju. Sprawdzamy skład materiałów przed zakupem ubrań, by były jak najbardziej naturalne (ekologiczne). Skóra dziecka jest bardzo delikatna, chcemy ja chronić. Wiele osób rezygnuje też z jednorazowych pieluch na rzecz bardziej naturalnych wielorazowych. Idąc tym tropem postanowiłam spróbować naturalnego rozwiązania dla tych małych ostrych ząbków i zaopatrzyłam się w dwa rodzaje drewnianych gryzaków.

Czy drewniane gryzaki są bezpieczne?

Pierwsze co nasuwa się na myśl, czy są bezpieczne? Gryzaki w obu przypadkach są zrobione z jednego kawałka litego drewna klonowego bez użycia kleju. Nie ma czego się obawiać. Wszystkie gryzaki są wykonywanie ręcznie, z dbałością o najmniejszy szczegół. 

Zdecydowałam się na dwa gryzaki, bo ja zawsze zakręcona i roztrzepana, więc jak jednego nie mogę znaleźć jest drugi. Tak właśnie to sobie w mojej matczynej głowie to wykombinowałam.
Pierwszy i zdecydowanie faworyt mojego Stasia to ta cudowna rybka od lullalove, którą zamówiłam TU.  Kształt jest idealny dzięki czemu łatwo mu go trzymać rączką i podsuwać do buzi.

drewniany gryzak lullalove

Jakie są plusy gryzaka lullalove:

- miękkie, lite drewno,
- lekkie i poręczne, łatwe do chwycenia i nauki manipulowania rączkami,
- impregnowane naturalnymi olejami,
- antybakteryjne,
- ergonomiczny kształt,
- ręcznie szlifowane, gładkie,
- odpinana zawieszka w zestawie (którą też lubi się bawić Stasio). 

Drugi wybór padł na gryzak wraz ze śliniakiem od Deleko wzór piesek. Zaciekawił mnie ten pomysł połączenia śliniaka z gryzakiem. Każdorazowe pojawienie się nowego zęba jest zapowiadane ogromną ilością śliny i jest ona wszędzie. Śliniaki wtedy są bardzo, bardzo przydatne.

drewniany gryzak ze śliniakiem

Jakie są plusy gryzaka ze śliniakiem od Deleko:

- śliniak to 100% ekologicznej bawełny,
- miękkie, lite drewno,
- ręcznie robione,
- naturalny,
- jest lekki i poręczny.

O czym trzeba pamiętać?

Gryzak to rzecz osobista dla niemowlaków tak jak u dorosłego szczoteczka do zębów. Absolutnie nie należny przekazywać go "dalej" innemu dziecku. Jeśli widzimy oznaki zużycia, to wymieniamy na nowy.

Obydwa gryzaki w użytkowaniu są super, jednak zdecydowanie Staszkowe ząbki bardziej pokochały ten z lullalove (a teraz możecie go kupić w mega przystępnej cenie TUTAJ u Fedoo, taniej niż u producenta) Szkoda, że przy Jasiu nie znałam jeszcze takich cudów. Polecam z ręka na sercu.

drewniany gryzak

drewniany gryzak ze śliniakiem

drewniany gryzak
drewniany gryzak ze śliniakiem


drewniany gryzak

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...