czwartek, 23 marca 2017

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

Mamy już wiosnę! A z wiosną zawsze kojarzy mi się Wielkanoc, czyli kolorowe jajka, króliki z długimi uszami, baranki z cukru i żółte kurczaki. Jako dziecko uwielbiałam malować jajka, a potem iść odświętnie ubrana w sobotę na święcenie. Pamiętam, że jednego roku w naszym baranku domek zrobiły sobie mrówki i właśnie w kościele postanowiły wyjść na zwiady i cała ławka została przez nie opanowana. Ja miałam ubaw po pachy, ale mój tato już się tak nie śmiał. Jednak teraz prawie co roku wspominamy tą historię przy świątecznym stole.


Niedługo już będziemy się szykować na to święto dlatego mam dla Was pomysł na to, jak zrobić coś wspólnie z maluchami. Stworzone razem ozdoby zawsze zbliżają a czas spędzony z dziećmi jest bezcenny. Przy robieniu tych zwierzaków zawsze można opowiedzieć bliżej o znaczeniu Wielkanocy i o tym, co i dlaczego święcimy albo po prostu dobrze się bawić!
Poniżej znajdziecie nasz pomysł na kurczaki i zająca, które można zrobić z wytłaczanek po jajkach. Tych na pewno nie zabraknie, wszakże Wielkanoc bez jajek nie ma prawa bytu.


Jak zrobić kurczaki z wytłaczanki po jajkach.

Z opakowania po jajkach wycinamy te środkowe stożki, które znajdują się wewnątrz opakowania. Jeśli macie żółtą wytłaczankę to nie musicie malować (my taką mieliśmy), ale możecie zrobić też białe, jeśli boicie się, że oprócz kurczaków będzie pomalowane również pół mieszkania, tu wybór należy do Was. Następnie z kolorowego papieru wycinamy długie żółte paski na nogi, do których przyklejamy wycięte łapki. Całość mocujemy do naszych stożków od wewnątrz. Dzióbek robimy z czerwonej kartki i przyklejamy. Oczy możemy narysować pisakiem lub przykleić już gotowe, jeśli takie posiadacie. Teraz wykończenie, my zrobiliśmy dwa warianty w pieszym użyliśmy czerwonych piórek na ogon i grzebyk a w drugim z czerwonej kartki wycięliśmy grzebyk a ogon to trzy cienkie paski zwinięte na końcach, wszystko przymocowane klejem. 

Jak zrobić królika z wytłaczanki po jajkach.

Żeby zrobić królika wystarczy wyciąć tę część wytłaczanki, w której jajko sobie wcześniej siedziało. Odwracamy ją do góry nogami, malujemy na niej oczy. Nos możemy zrobić z pomponika lub zgnieść kawałek bibułki w kulkę. Z wieczka wycinamy uszy i mocujemy wszystko klejem.

Jest zabawa i niesamowita radość z wykonanych wspólnie prac. Teraz Wy do dzieła, to przecież takie proste. Uwierzcie, że mała rzecz a cieszy.

A jeśli lubicie coś razem tworzyć to może zainteresuje Was wpis:

 " DIY. Zabawki z opakowań po jajkach - zrób to sam. Krokodyl." (klik)



DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.

DIY. Królik i kurka z opakowań po jajkach. - Idealne dla przedszkolaka.




piątek, 17 marca 2017

Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Banalnie prosto!

Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Banalnie prosto!

Budyń to smakołyk ponadczasowy. Bardzo często serwowany jako przekąska, deser lub podwieczorek dzieciom. Dorośli też go lubią, sama jestem tego żywym dowodem. Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Za chwilę zdradzę Wam ten sekret.


Budyń bardzo często przygotowywała mi moja mama w formie podwieczorku, dlatego i ja przygotowuje go moim chłopakom. W sklepach mamy bardzo duży wybór gotowych produktów od opakowań xxl po małe takie na jeden kubeczek. Jednak jeśli spojrzymy na ich skład, to już nie jest tak kolorowo i wesoło jak na pierwszej stronie opakowania. Dlatego polecam Wam, abyście przygotowywali go sami zarówno dla dzieci, jak i dla siebie. Nie ma potrzeby, by dokładać sobie tego całego syfu skoro wykonanie jest tak banalnie proste i zajmuje tylko 5 minut. Jestem też przekonana, że po pierwszym razie nie będziecie już chcieli robić innego. To jest najlepszy budyń, jaki kiedykolwiek jadałam i robię go sama!

Składniki do przygotowania budyniu (jednej porcji).

Składniki podane poniżej wystarczą na jedną porcję. Jeśli ma być dla większej ilości osób, to po prostu je zwiększ :).
- szklanka mleka,
- żółtko,
- laska wanilii,
- łyżka masła,
- 2 łyżki brązowego cukru (może być zwykły, ja wolę taki),
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej.

Sposób przygotowania budyniu (jednej porcji).

Przygotuj wszystkie składniki tak, aby mieć je pod ręką. Do garnka wlej 3/4 mleka, dodaj do tego cukier, masło i przepołowioną laskę wanilii. Wszystko wymieszaj i zagotuj. W tym czasie w pozostałym mleku wymieszaj dokładnie żółtko i mąkę ziemniaczaną, tylko tak by nie było grudek. Po zagotowaniu się mleka wyciągnij laskę wanilii i mieszając bardzo szybko wlej pozostałą część mleka (tą z mąką i żółtkiem). Następnie na małym ogniu gotuj 1-2 minuty.  Jemy ciepły lub zimny, ale gwarantuje, że już innego nie będziecie chcieli. Jeżeli nie lubicie wanilii, to możecie zrobić np. czekoladowy, wtedy do mleka dodajecie kakao. 

Jakiś czas temu pisałam również o tym "Jak zrobić domowy kisiel?" (klik). Jak macie ochotę, to zapraszam. 


Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Banalnie prosto!

Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Banalnie prosto!

Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Banalnie prosto!

Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Banalnie prosto!

Jak zrobić domowy budyń w 5 minut? Banalnie prosto!

poniedziałek, 13 marca 2017

Książki gdzie księżniczki nie tylko pięknie wyglądają.

Vaiana. Skarb z oceanu. oraz Elena z Avaloru.

Kiedyś kobiety i dziewczynki w bajkach były pokazywane bardzo szablonowo. Wystarczy być piękną, nic nie robić, siedzieć i czekać na księcia, który je uratuje a dodatkowo będzie bogaty i zapewni dobrobyt, czyli życie mlekiem i miodem płynące. Czyli liczył się tylko wygląd. Uffff .... to wszystko już za nami. Wszystko się zmieniło a mi bardzo podoba się podejście Disney tej sprawie. Pokazuje, że warto walczyć o marzenia to, że jesteśmy kobietami w niczym nas nie ogranicza, możemy wszystko! Nie czekamy już aż ktoś nas uratuje i cały świat tylko same to robimy. Pokonujemy przeszkody, jakie napotykamy na swojej stronie i wygrywamy. 

 

Dzisiaj dwa przykłady takich książek, w których zobaczycie waleczne księżniczki. To pozycje nie tylko dla dziewczynek, bo mój Jasio bardzo lubi przygody

 
"Vaiana. Skarb oceanu" wydawnictwo Egmont.

"Vaiana. Skarb oceanu" wydawnictwo Egmont.

Pierwsza pozycja to "Vaiana. Skarb oceanu". Jak sama nazwa wskazuje akcja rozgrywa się na wodzie. W jej wiosce od dłuższego czasu życie układane jest schematami, są jasne reguły, których nie można łamać. Najważniejszą jest zakaz wypływania na otwarty ocean poza rafę. Ona jednak od małego czuje, że woda ją wzywa, że coś ją ciągnie, by odkryć coś nowego. Kiedy okazuje się, że plemienne legendy to nie tylko bajki dla dzieci a prawdziwe historie. Postanawia uwierzyć w siebie, los i przeznaczenie, by wyruszyć tam, gdzie od zawsze chciała, ale miała bezwzględny zakaz. Chce uratować najbliższych i swych przyszłych poddanych. 

"Vaiana. Skarb oceanu" wydawnictwo Egmont.

"Vaiana. Skarb oceanu" wydawnictwo Egmont.

"Vaiana. Skarb oceanu" wydawnictwo Egmont. "Vaiana. Skarb oceanu" wydawnictwo Egmont.



 
"Elena z Avaloru" wydawnictwo Egmont.

"Elena z Avaloru" wydawnictwo Egmont.

5 przygód młodej księżniczki Eleonory, która uczy się jak dobrze wykonywać swoje obowiązki. Jest odważna, miła i przede wszystkim stawia na rodzinę oraz przyjaciół. Zmaga się z przeróżnymi problemami i udowadnia, że mimo młodego wieku potrafi sobie poradzić ze wszystkim. Eleonorę z Avaloru możemy zobaczyć też na dużym ekranie oraz w serialu, dlatego ta książka na pewno spodoba się wszystkim fanom ten uroczej młodej damy. 


"Elena z Avaloru" wydawnictwo Egmont.

"Elena z Avaloru" wydawnictwo Egmont.

"Elena z Avaloru" wydawnictwo Egmont.







Książki są pięknie wydane z mnóstwem kolorowych ilustracji, które zainteresują nie jednego malucha. Mój Jasio niekiedy ogląda je sam wtedy wymyśla sobie swoja historię. Ten widok był miodem na moje serce, bo wyobraźnia i kreatywność dzieci jest bezgraniczna. Pokażmy naszym dzieciom, że my kobiety nie jesteśmy tylko ładne, ale także silne, mądre i zdolne do wszystkiego dla tych, których kochamy najbardziej. Te książki mogą nam w tym pomóc.



wtorek, 7 marca 2017

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

 
Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

Nareszcie za oknami wiosna! Wszystko budzi się do życia, łącznie z nami. W tym okresie zawsze wszystko chce mi się bardziej. Czyli zadbać o formę, o dom, ciuchy i sylwetkę. Mam więcej energii, ale lubię też jeść. Dla mnie jedzenie to nie jest tylko, to co pozwala mi żyć, to prawdziwa przyjemność, którą wykonuje kilkanaście razy dziennie. Od kiedy wróciłam do pracy jeszcze bardziej dbam o to by w mojej lodówce było zawsze coś gotowego do spożycia na już. Idealnym produktem są dla mnie sałatki! Mogę je zabrać do pracy, zjeść na kolekcję lub wtedy kiedy akurat załapię jakiegoś małego głodna, albo on załapie mnie. Oczywiście sama je robię, bo te sklepowe zawierają przeważnie oprócz warzyw całą tablice Mendelejewa dodatków, więc nie widzę sensu dokładać sobie jeszcze troszkę "E", lepiej zrobić samemu!


Kaszę bulgur odkryłam niedawno i całkowicie się w niej zakochałam. Jest naprawdę pyszna i dodatkowo zdrowa. Wspomaga pracę serca, obniża poziom cukru we krwi, dostarcza potężną dawkę kwasu foliowego oraz witamin z grupy B (to nieocenione dla takich nerwusów jak ja).  Oczywiście pęcznieje w naszym żołądku i daje uczucie sytości na długo, dlatego u tych, co są na diecie też się sprawdzi. Świetnie nadaje się do sałatek i właśnie przepis na nią znajdziecie poniżej.

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem - składniki.

Potrzebujemy:
- 300g kaszy bulgur (3 woreczki),
- paprykę czerwoną,
- 4 gałązki selera naciowego,
- duży pęczek natki pietruszki,
- dwie piersi z kurczaka lub jedna duża,
- puszka kukurydzy,
- ząbek czosnku,
- jedna duża łyżka majonezu,
- sól, pieprz, słodka papryka,
- troszkę oliwy do smażenia kurczaka.

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem - wykonanie.

Kasze bulgur gotujemy zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu i studzimy. W tym czasie kroimy w kostkę kurczaka i przyprawiamy solą, pieprzem, słodką papryką, po czym smażymy. Następnie kroimy paprykę, selera i pietruszkę. Wszystko razem ze sobą łączymy, wraz z kukurydzą z puszki (ją wystarczy tylko otworzyć i odcedzić). Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, czosnkiem i majonezem (tego dodajemy naprawdę mało, tak żeby się tylko sałatka skleiła no, chyba że lubicie kalorie więc dorzucacie więcej). Gotowe! Można jeść, więc życzę smacznego.

Mam jeszcze małą radę. Najlepiej jak sałatka postoi z 2 godziny w lodowce i smaki się przegryzą, bo wtedy smakuje bosko. A jeśli lubicie sałatki tak jak ja, to zapraszam Was na moje inne posty z ich udziałem np. "Sałatka ziemniaczana - kiedy w lodówce tylko światło" - TU, "Prosta sałatka z kurczakiem i makaronem ryżowym" - TU. 

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

Sałatka z kaszą bulgur i kurczakiem.

czwartek, 2 marca 2017

Kamienie milowe. Prawidłowy rozwój dzieci między 12 a 18 miesiącem życia.

 
Kamienie milowe. Prawidłowy rozwój dzieci między 12 a 18 miesiącem życia.

Pierwszy rok życia dziecka mija bardzo szybko! Wyprawiamy pierwsze urodziny i sami nie możemy uwierzyć, że to już za nami. Na naszych oczach wyrósł bardzo rezolutny bobas, który często wie czego chce i wie jak to osiągnąć. Ma wypracowane własne metody dążenia do celu. Między 12 a 18 miesiącem życia dziecko samodzielnie chodzi a niekiedy już nawet bardzo sprawnie biega, dzięki czemu otwierają się przed nim całkiem nowe możliwości zwiedzania i poznawania świata. Ciekawskie oczka dostrzegają więcej a rączki sięgają dalej. Jak wspierać prawidłowy rozwój dzieci miedzy 12 a 18 miesiącem życia i jakie kamienie milowe uda im się osiągać w tym czasie?  Opowiem Wam jak to wygląda na naszym przykładzie ponieważ jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch bardzo energicznych maluchów: trzy letniego Jasia i piętnastomiesięcznego Stasia.


Jak wspierać prawidłowy rozwój dzieci miedzy 12 a 18 miesiącem życia.

Z autopsji wiem, że nie ma nic lepszego dla naszych dzieci jak zabawa, ruch i spędzanie wspólnego czasu właśnie z nami, rodzicami. Budujemy wtedy niesamowitą więź, która będzie łączyć nas przez całe życia. Najlepsze co możemy zaoferować naszym dzieciom to my. Dlatego ja powiem Wam co się u nas sprawdza - wcześniej uszczęśliwiało Jasia a aktualnie Stasia.

Jakie zabawy sprawdziły się u nas w tym wieku?

Dopasowywanie kształtów/sortery -  tą zabawę oprócz 15 miesięcznego Stasia nadal lubi mój starszy syn Jaś. Stasiu, sam bierze nasz sorter, siada i próbuje własnymi siłami bez pomocy mamy dopasować jakiś element. Radość, kiedy się uda włożyć do środka wybrany kształt jest niesamowita.

Muzykowanie - tutaj polecam dwa sposoby możemy np. wystukiwać rękami razem z dzieckiem jakiś proste rytmy/dźwięki na bębenku lub słuchać muzyki  tańcząc i śpiewając mu. Prawie codziennie na naszym domowym parkiecie robimy wspólne tańce połamańce i uśmiechy nie schodzą chłopakom z twarzy.

Klocki - do tej pory dziecko chciało burzyć wszelakie budowle, teraz już zaczyna próbować coś ułożyć, kłaść klocek na klocek. Spróbujmy usiąść i zbudować coś razem, potem można to też razem zburzyć.

Układanie układanek - oczywiście są to bardzo proste układani składające się z dwóch elementów.

Chodzenie/bieganie - jeśli tylko mamy okazję pozwólmy dziecku na spacer, ale nie taki w wózku tylko na nogach. Tutaj tak jak przy innych rzeczach sprawdzi się wspaniale maksyma "trening czyni mistrza".  Kiedy nie ma możliwości na podwórkowe podboje to moje chłopaki najbardziej lubią jak ich gonię po całym mieszkaniu na czworakach. Moje kolana troszkę cierpią, ale ich dzika radość wynagradza mi wszystko.

Gra w piłkę - dzieci w tym wieku potrafią już wspaniale kopać, turlać i rzucać więc monotonia się nie wkradnie.

Przesypywanie - dwa kubki plus fasola i pełne skupienie na twarzy. A my w tym czasie pijemy kawę i pilnujemy, żeby dziecko nie zjadło surowej fasoli, bo w tym wieku nadal maluchy lubią brać wszystko do buzi. 

Kiedy chcemy zdobyć rzetelne informację na temat, który nas interesuje, warto poszukać osoby wykształconej i posiadającej odpowiednią wiedzę w danej dziecinie. Dlatego teraz zapraszam na kilka słów od prawdziwego eksperta Pani Doktor Anny Matejczuk, która opowiada o prawidłowym rozwoju dzieci między 12 a 18 miesiącem  oraz kamieniach milowych w ich życiu.


Jakie najważniejsze kamienie milowe zdobędzie dziecko między 12 a 18 miesiącem?

Opanowanie sztuki chodzenia przez naszego malucha zmienia dosłownie wszystko. Do najważniejszych możemy zaliczyć perspektywę patrzenia na świat, możliwości poruszania się, zwiedzania oraz zasięgu w sięganiu po róże interesujące go przedmioty. Dla takiego malca to jedna wielka przygoda, w której co chwilę odkrywa się coś nowego. Poznawanie świata jest przecież takie fascynujące. Komunikacja również przechodzi na całkiem inny etap, bo pojawiają się już nie tylko sylaby, ale wyraźne słowa wypowiadane całkowicie świadomie. Niektóre bardziej rozgadane maluchy zaczynają już łączyć słowa w pary i wypowiadać proste komunikaty np. daj mi, mama dać itp. Teraz nie musimy już zgadywać co nasze dziecko chce, bo samo może nam to powiedzieć i pokazać. To zdecydowanie ułatwia rodzicielskie życie, bo wcześniej płacz był reakcją na wszystko, czyli nudę, głód, ból, złość, drapiącą matkę itp. Komunikowanie się przypominało grę w kalambury.

Moje chłopaki rosną jak na drożdżach z dnia na dzień zmieniają się  na moich oczach, czasami trudno mi za nimi nadążyć. Pomimo tego, że są braćmi całkiem inaczej się rozwijają, bo każde dziecko ma swoje własne tempo i szybciej lub później zdobywa poszczególne umiejętności (kamienie milowe). Pamiętajmy, by nie porównywać swoich dzieci do innych, bo przecież to że jesteśmy inni jest w nas najpiękniejsze. Jak bardzo nudny byłby ten świat, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami! U nas Staś dużo szybciej zaczął chodzić niż jego starszy brat Jaś. Starszak natomiast jest niesamowitą gadułą a jego zarób słów jest bardzo duży a młodszy jak do tej pory najbardziej lubi posługiwać się językiem, który jest najlepiej znany jemu samemu. Staś właśnie kończy 15 miesięcy i aktualnie biega jak szalony, wszędzie się wspina, uwielbia jeździć na swoim jeździku, skakać na skoczku, huśtać się  i spacerować. Podczas tej ostatniej czynności staramy się, aby nie były to tylko wypady wózkowe, bo potrzebuje dużo aktywności fizycznej, więc chodzimy ile sił w tych dwóch małych nogach. Zaliczyliśmy też już pierwsze stłuczki, czyli obdrapany nos po bliskim spotkaniu z chodnikiem, kiedy biegł jak szalony oraz skaleczone czoło po skakaniu z krzesła.... I muszę przyznać, że nic a nic go to nie odstraszyło nadal psoci ile tylko starczy mu sił. Na koniec dnia zasypia i wtedy regeneruje baterie na następny dzień a ja patrzę na niego i chcę by czas tak szybko nie płynął.

Co najbardziej lubią robić Wasze dzieci? 







wtorek, 28 lutego 2017

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma?

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel

O mamciu! Stało się! Wróciłam do pracy i na nowo organizuję swoje życie. Czego najbardziej się bałam? Tego, że umrzemy z głodu i brudu. Jednak żyjemy, mamy się coraz lepiej i powoli zaczynamy odnajdywać się w nowej sytuacji. Świat idzie do przodu, my idziemy do przodu, więc maksymalnie ułatwiamy sobie to co konieczne do zrobienia a niekoniecznie potrzebuje naszej obecności. Żyjąc w tak bardzo zabieganym świecie w ciągłym pędzie każda dodatkowa minuta jest ważna, poświęćmy ją na to co dodaje nam energii lub tym których kochamy najbardziej. Ja oddaję całą siebie moim trzem łobuzom, każda chwila spędzona z nimi jest na wagę złota.


Opiekując się dziećmi w domu wiem jaka to ciężka i zarazem piękna praca. Miałam wtedy 100% pewności, że nic mnie nie ominie np. pierwsze kroki, słowo "mama", ułożone klocki itp. Jednak przyszły zmiany! Jestem mamą pracującą, ale to nie zmieniło moich obowiązków domowych. Kiedy siedzę przy biurku służba niestety nie przyjeżdża zrobić mi pranie, ugotować, umyć okna, pozbierać rozrzucone klocki itp. Po powrocie do domu nie zostaje mi już za wiele czasu dla rodziny, dzieci szybko chodzą spać a ja nie chcę w tym czasie sprzątać, zmywać itp, chcę być z nimi. Dzięki Bogu potrzeba jest matką wynalazków i jest mnóstwo sprzętów, które mogą nam w tych domowych czynnościach pomóc, więc czemu nie skorzystać? Obecnie zmywarka jest już tak samo obowiązkowym elementem w wyposażeniu kuchni, jak telewizor w salonie. Czas do tej listy niezbędnych urządzeń każdej mamy ceniącej swój czas dołożyć robota, który posprząta podłogę. O tak! On istnieje, zwie się Henio i od niedawna powiększył grono mojej rodziny. 

Nowy członek rodziny RoboJet Duel - czyli Henio!

Przedstawiam Wam Henia, który zwiększył liczbę mężczyzn w moim życiu z jednym tylko wyjątkiem ten jeden, jedyny egzemplarz nie brudzi, on sprząta. Podstawową zaletą jest to, że nie muszę się o nic prosić i powtarzać milion razy, tak jak w przypadku Ł, on sam robi to co do niego należy, bez najmniejszego marudzenia i od razu.

RoboJet Duel (czyt. Henio) co on tak naprawdę robi u mnie w domu?

Jedno wiem na pewno, nie nudzi się! Dlaczego? Ponieważ po śniadaniu na mojej podłodze spokojnie wyżywiłoby się stado kur. Dodatkowo codzienne kilogramy piasku przynoszone na butach, wózku i moich dzieciach, które po wizycie w piaskownicy mają go nawet w skarpetkach.... Na latanie co chwila z odkurzaczem zwyczajnie czasu brak a jak by nawet był to znam wiele lepszych zajęć by go konstruktywnie wykorzystać. Wcześniej już się nad takim automatycznym odkurzaczo-robotem zastanawiałam, ale zawsze było "coś", co mnie powstrzymywało przed zakupem. Teraz nie mogę sobie wybaczyć, że tak długo zwlekałam.

Co wchodzi w skład zestawy RoboJet Duel i jak jest jego cena.

W opakowaniu znajdziemy robota, stację dokującą, pilot, wirtualną ścianę, zasilacz oraz sporo części zamiennych. Ta ostatnia pozycja miło mnie zaskoczyła, bo mało kiedy producent tak bardzo troszczy się o swojego klienta. RoboJet Duel to produkt Polski i wielu rankingach jest bardzo wysoko oceniany. Ile kosztuje? Odpowiedziałabym, że i mało i dużo, zależy jak na to patrzeć. Jeśli porównujemy go do najbardziej znanej marki takich robotów to mało, ale myślę że dla niejednej rodziny kwota 990 zł to spory wydatek. Na szczęście jest możliwość rat! Można również troszkę zaoszczędzić korzystając z rabatu, który dla Was mam. Podczas zakupu wystarczy w miejscu przeznaczonym na kod rabatowy wpisać "PDSB" i zapłacimy 10% mniej! Jest ważny aż do końca kwietnia i dotyczy zakupów powyżej 880 zł. Uważam, że wart jest swojej ceny i nie przepłacamy nawet złotówki, bo dostajemy wysokiej jakości produkt w dobrej cenie.

RoboJet Duel sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma. Zalety i wady.

Nie będę wypisywać tu całej specyfikacji tego urządzenia, bo to z łatwością możecie przeczytać na stronie RoboJet Duel (klik). Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, że jest naprawdę dokładny, zmieści się pod meble, biurko czy łóżko, bo mierzy zaledwie 8,7 cm. Świetnie sobie radzi z moimi włosami, które niestety są wszędzie, a raczej były, bo teraz Henio je grzecznie zbiera. Najlepiej używać go codziennie, bo wtedy efekt jest najlepszy. Pojemnik wydawał mi się mały i bałam się, że ciągle będę musiała go opróżniać, ale spokojnie starcza na 2 tygodnie (a ma co sprzątać). Jest też oczywiście dużo cichszy od prawdziwego odkurzacza, więc dla dzieci, które boją się takich urządzeń w sam raz. Jedyne co może być wadą to to, że kiedy dzieci skaczą w koło niego jak szalone to troszkę się gubi i nie jest wstanie wszystkiego dokładnie wyczyścić, bo wciąż na nie wjeżdża a one specjalnie do niego podchodzą. Dlatego, jeśli posiadacie takich kochanych łobuzów jak ja, to najlepiej pozwolić mu odkurzać w nocy lub kiedy idziemy do pracy (jak ja!), na zakupy, z psem na spacer itp. Wtedy wracamy i mamy czysto, bez wysiłku, stresu i straty naszego czasu.

Kiedyś miałam idealnie czysty dom, kiedyś nie miałam dzieci i nie byłam tak szczęśliwa, jak dziś. Teraz staram się jak mogę by ogarniać ten chaos, który nam towarzyszy na co dzień i co dzień pomaga mi w tym Henio.
A Wy macie tego typu urządzenia w swoi domu? A może właśnie myślicie nad zakupem takiego pomocnika?

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel


Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel

Kto sprząta mój dom, kiedy mnie w nim nie ma? RoboJet Duel

 




wtorek, 21 lutego 2017

Prezent dla 3 latka! Co kupić?

 
Prezent dla 3 latka! Co kupić?

Jestem mamą bardzo energicznego, rozgadanego i wesołego trzy latka. Kiedy to minęło? Nie wiem, ale na pewno zbyt szybko. W sieci najwięcej jest propozycji dla dzieci rocznych, bo to właśnie te urodziny są obchodzone bardzo hucznie (no oczywiście jeszcze 18-stka, ale tu raczej najlepiej sprawdza się gotówka). Kupno prezentu dla trzylatka to nie małe wyzwanie. Naprawdę wymaga sporego główkowania i kombinowania, kiedy na przykład taki delikwent ma już sporo różnych cudów w swoim pokoju. 


Ja powiem Wam, co u nas się sprawdza i co warto kupić. Poniższe propozycje to nie są rzeczy, które wyszukałam z internetu, bo np. fajnie wyglądają, ładne, słyszałam że modne lub będą dobrze wyglądały w poście. Większość tych rzeczy mamy u siebie w domu (no prawie wszystko) a ta jedna rzecz jest w planach, tylko czekam aż młodszy (aktualnie 15 mc) na tyle podrośnie by nie zjeść większości. 
Prezenty podzieliłam na te do 100 zł i powyżej. Na te drugie warto się złożyć w kilka osób, bo wierzcie mi, że lepiej mieć jedną porządną zabawkę co jakiś czas niż miliardy maleństw, z którymi potem nie wiadomo co zrobić a w pudle często dziecko nawet się do nich nie zdąży dokopać podczas zabawy. Dobra, dosyć marudzenia zaczynamy!

Prezent dla 3 latka - zabawki do 100 zł.


Prezent dla 3 latka! Co kupić?

1. Plecak od Skip Hop - my aktualnie mamy mniejszą wersję, bo zakupiłam Jasiowi go już dawno, jestem z niego bardzo zadowolona, teraz przymierzamy się do tej większej wersji. Dziecko w wieku 3 lat szykuje się na przedszkolną przygodę, więc plecak przyda się nie tylko do noszenia swoich niezbędnych skarbów, ale także na wycieczki.
2. Gra rybki - ta gra jest dostępna w wielu wersjach my mamy dokładnie tą, która jest dostępna w każdym Pepco. Tutaj jakość wykonania nie powala (stwierdziłabym nawet, że jest słaba), ale to też gra naszego dzieciństwa, a moje dziecko się w niej zakochało. Banalnie prosta i w tym cały urok. Niesamowicie ćwiczy koncentrację i trafianie do celu.
3. Puzzle - o tym, dlaczego warto układać puzzle już kiedyś pisałam TU (klik). Pociąg z cyferkami od CzuCzu dodatkowo nauczy malucha liczenia do dziesięciu, to jedne z naszych ulubionych puzzli i nigdy się nie nudzą. 
4. Kartonowa rakieta - ten model, który widzicie na obrazu produkuje firma Tektorado, my w swoim domu mamy taki domek i jest przy nim świetna zabawa. Dziecko poza oczywista zabawą już gotowym modelem, najpierw buduje go razem z rodzicem a później może puścić wodzę fantazji (a tego akurat żadnemu dziecku nie brakuje) i pomalować go jak chce.
5. Ciastolina  play doh - wspaniale rozwija małą motorykę u dzieci. Mój trzylatek ją uwielbia a akcesoriów im więcej, tym lepiej. Dlatego w tym przypadku możliwości jest mnóstwo.


Prezent dla 3 latka - zabawki powyżej 100 zł. 

Prezent dla 3 latka! Co kupić?

1. Kuchnia Janod - kuchnia, to było marzenie mojego trzylatka, pokazywana w każdej reklamowej gazetce. Przy wyborze postawiłam przede wszystkim na jakość. Jak wiadomo kuchnia, to większy wydatek dlatego warto wybrać mądrze, u nas sprawdza się świetnie, szczególnie że oprócz Jasia jest jeszcze mały Stać, który jak wiadomo najbardziej lubi zabawki brata. Przy tym modelu jest miejsce dla nich dwóch oraz jeszcze dla jakiegoś odwiedzającego nas kolegi (dokładnie obejrzycie ją TU).
2. Kulodrom - zabawka, która pokazuje nam podstawowe prawa fizyki. Wyobraźnia działa na najwyższych obrotach, bo każdy zestaw można ułożyć na kilka sposobów, mało tego zestawy można łączyć! Zawsze cenię zabawki, które można dalej "rozbudowywać". Więcej o tym cudzie możecie przeczytać w poście " Kulodrom - poznajemy fizykę przez zabawę" (klik).
3. Lego Duplo - lego jest znane chyba wszystkim. Cudowne klocki, które można kolekcjonować i tworzyć prawdziwe cuda, których nie powstydziłby się najlepszy architekt.
4. Rowerek biegowy - my swoją przygodę z biegówką zaczęliśmy jak Jasio miał ponad 2 lata, ale nadal jest to bardzo aktualny temat, bo on kocha jeździć rowerkiem. Model FIRST BIKE CROSS   mamy i znakomicie się sprawdza dzięki temu, że jest niesamowicie lekki, ma terenowe koła a mój Jasio jeździ zarówno po drogach polnych jak i po chodnikach, które są pełne dziur. Rowerek sprawuje się bez zarzutu i chyba jest nie do zdarcia, bo eksploatujemy go dosyć mocno a wygląda nadal jak nowy i na pewno Staś odziedziczy go w spadku po bracie. Więcej informacji na jego temat znajdziecie TU (klik).
5. Zestaw konstruktora Janod - coś co jak na razie jest na liście rzeczy do kupienia, ze względu na to, że młodszy brat Jasia jest na etapie "co znajdę, to zjem". Dlatego wystrzegamy się tak dużej ilości małych rzeczy. Jednak niewątpliwie jest to coś, co nie tylko pobudza wyobraźnię, ale również zmusza do koncentracji, skupienia i logicznego myślenia. Te klocki rozwijają i właśnie takie zabawki lubię najbardziej.

Mam nadzieję, że wszystkim tym którzy właśnie gorączkowo przeszukują czeluście internetu w poszukiwaniu fajnego prezentu dla trzyletniego dziecka i natrafili na ten post pomogłam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...