sobota, 31 marca 2018

Wrocław – miasto spotkań, czyli „Blogerzy we Wro”. Relacja ze spotkania.

Wrocław – miasto spotkań. I tak właśnie było i tym razem, to właśnie tu we Wrocławiu odbyło się spotkanie „Blogerzy we Wro”, o którym chcę wam dzisiaj opowiedzieć.


Zdaję sobie sprawę, że ten post będziecie czytać wy moje drogie czytelniczki i zapewne jesteście ciekawe o co tak naprawdę chodzi w tych spotkaniach? Ja was oświecę, a przynajmniej rzucę, choć troszkę światła na ten dość specyficzny temat. Otóż na takich spotkaniach my ludzie Internetu, mający swój kawałek podłogi w sieci mamy okazję zobaczyć na żywo innych, z którymi czasem naprawdę dobrze się znamy wirtualnie! Fajnie nie?! Swobodnie, możemy przyjść, spotkać się i zaczerpnąć wiedzy, motywacji oraz naładować blogowe akumulatory. Od czasu do czasu potrzeba mi takiego kopa w zad, który zmusi mnie do działania, zastanowienia się co dalej, gdzie dalej i jak. Dlatego takie właśnie spotkania jak „Blogerzy we Wro”, są idealne dla mnie. Co tam dokładnie robiłam, to już poniżej (tak, to był długi wstęp, w realu też jestem gadułą).

Jeden weekend lutowy spędziłam w Krzyki Śmiechy Centrum Kreatywnego Rozwoju, to bardzo klimatyczne, jasne i co najważniejsze przyjazne dzieciom miejsce. Wystrój od razu przypadł mi do gustu, bo jest bardzo duża strefa dla dzieci, dzięki czemu taki rodzic jak ja ma szansę na zjedzenie ciepłego posiłku. Zresztą zdjęcia nie oddają całego uroku, więc najlepiej wybrać się tam osobiście i zobaczyć na własne oczy. Z ręką na sercu polecam krem z pomidorów, to najlepsza pomidorowa, jaką w życiu jadłam (właśnie zrobiłam się głodna na samą myśl o tym daniu), więc jak już wpadniecie, zamówcie.

Co tam się działo!

Dzień pierwszy.

Oczywiście jak zwykle moja organizacja pozostawia wiele do życzenia, dlatego kwestię „jak dojadę” ogarnęła za mnie Kamila z „Kreatywny rodzic”, która jako mój anioł stróż wysłał mi sms, gdzie i o której mam być, by dojechać na miejsce (całą drogę mnie eskortowała, ściskam Cię za to). Po przywitaniu się z dziewczynami i ploteczkach przeszedł czas na zdobywanie wiedzy. 
Na pierwszy ogień warsztaty z Ceneo. To portal, z którego bardzo często korzystam. Jeśli już wiem, co chcę kupić, zawsze szukam najlepszej ceny. Zdobyłam dużo wiedzy na tematy związane ściśle ze współpracą i tym jak można zarabiać na afiliacji. Ciekawie i na temat, przyznam się szczerze, że dowiedziałam się sporo rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Jednak jak na razie afiliacja, nie jest dla mnie.

BlogoMarka, to właśnie na to wystąpienie czekałam. Blog to jest przecież moja wizytówka, kawałek mnie. Jak ja siebie postrzegam w sieci a jak postrzegają mnie inni, to pytanie ciągle siedzi w mojej głowie. A dzięki temu spotkaniu, jeszcze więcej o tym myślę.

Ostatnia Lady Amarena – nie zatrzymały ją nawet przeciwności losu i mimo lekkiego spóźnienia dotarła do nas ku mej wielkiej radości. To były warsztaty fotograficzne. Uwielbiam robić zdjęcia, zresztą zapraszam was, na mój instagram: podrugiejstroniebrzucha, gdzie dokumentuje nasze życie za pomocą uchwyconych aparatem chwil. Prawie ją zagadałam, przyznam że nie miała ze mną lekko. Podsunęła mi fajny pomysł, który muszę wykorzystać: jak stworzyć sobie inne ciekawe przesłony na obiektyw. Jest inspiracja teraz tylko pozostaje działać. Wielkie dzięki za ten czas, który dla nas poświęciłaś.

Dzień drugi.

Oczywiście po wejściu od razu kawa, bez niej nie ma życia (a przynajmniej, mojego życia). Kiedy kofeina płynęła już w moich żyłach, znów mogłam powiększać moją wiedzę.
Na pierwszy ogień spotkanie z częścią redakcji Blogosfery! W końcu powstała prasa skierowana stricte do blogera, z czego niezmiernie się cieszę. Myślę, że kolejny numer na 100% zostanie przeze mnie zakupiony.

Kolejne były warsztaty z prawnikiem Panem Piotrem Jaworskim, z kancelarii Vertex Securing. Zdobył moje serce już na wejściu, ponieważ pomimo ataku choroby na całą rodzinę przybył do nas, blogerek by przekazać, choć ułamek swojej wiedzy. Rozmawialiśmy o wizerunku, dzieciach w sieci i zdjęciach. Według mnie każdy ma swoją granicę, której nie chce przekraczać i należy to uszanować. To tak jak w życiu, jedni mówią wszystko o sobie inni nic. Wszytko, zależy od naszych poglądów, wychowania i środowisk, w których żyjemy.

Poznałam bardzo przyjazną naturze Wrocławską markę Prouv, lubię takich ludzi z pasją, którzy realizują swoje cele. W ich ofercie znajdziecie perfumy (moje pachną nieziemsko) oraz chemię. Ta ostatnia, bardzo mnie zainteresowała, ponieważ podobno jest coś co poradzi sobie z moja łazienką! A skoro coś takiego istnieje, to ja muszę to mieć.

Na sam koniec nasz gospodarz, czyli Mama-sama o tym jakich granic, nie powinno się przekraczać. Moim zdaniem tak jak wielu jest ludzi, tak wiele jest granic.

Oczywiście było jedzenie, picie (kawa, herbata i sok jak na porządnych blogerów przystało), rozpływający się w ustach tort, dzięki któremu mam z 2 centymetry w pasie.
Specjalne podziękowanie za tak wspaniałą gościnę restauracji Krzyki Śmiechy Centrum Kreatywnego Rozwoju, organizatorce i wszystkim sponsorom.





wtorek, 6 lutego 2018

Domowe pączki z dżemem - przepis.

Domowe pączki z dżemem - przepis.

Pączki, pączusie, pączuszki.... Ponadczasowy smakołyk, który ma też swoje własne święto, czyli tłusty czwartek. W ten jeden dzień w roku możemy je jeść bez wyrzutów sumienia, są kaloryczne, ale bardzo smaczne. Dlatego najlepiej zrobić je samemu, by wiedzieć co kryją w środku.


Dziś mam dla was przepis na domowe pączki! Tak wiem, nie zaskoczyłam was specjalnie, jednak jeśli chociaż raz je zrobicie, to na pewno nie będzie to ostatni raz.

Składniki potrzebne do przygotowania pączków:

4 jajka,
50 gram drożdży,
1,5 szklanki mleka,
1 kg mąki,
1 szklanka cukru,
50 gram spirytusu,
cukier waniliowy,
100 gram masła,
0,5 łyżeczki soli.

Nadzienie: marmolada/dżem
Tłuszcz masło klarowane lub olej - do smażenia.

Jak zrobić domowe pączki? Bardzo prosto! Poniżej przepis.

Zaczynamy od przygotowania rozczynu: 
Drożdże należy pokruszyć z 1/3 szklanki cukru. Jak się rozcieńczą, to wtedy wlać 1 szklankę letniego mleka i dobrze wymieszać. Dodać 4 łyżki stołowe mąki i znów zamieszać. Odstawić na 20 minut w ciepłe miejsce, żeby wyrosło (najlepiej jak podwoi swoja objętość).

Ciasto: 
Suche produkty połączyć. Czyli ¾ kilograma mąki (reszta, która nam został po przygotowaniu rozczynu), plus cukier waniliowy, 2/3 szklanki cukru i sól przesiej przez sitko. Następnie dodaj 4 jajka, przygotowany wcześniej rozczyn i zagnieć. Dolej spirytus i dobrze wyrób cisto. Kolejno dolej 0,5 szklanki mleka (jeśli będzie za gęste, dolej jeszcze troszkę). Wyrób, aż ciasto będzie się odklejać od ręki. Na sam koniec połącz ze sklarowanym chłodnym masłem (te 100g) i ugnieć, aż się wchłonie w ciasto. Tak przygotowane, odstaw na godzinę do wyrośnięcia. Kiedy ciasto już wyrośnie, podziel je na małe kulki i poczekaj jeszcze 15 minut, po tym czasie smaż na oleju lub maśle.

Jeśli lubicie pączki z nadzieniem to najlepiej zrobić to za pomocą szprycy cukierniczej, wybierzcie lubiony przez was smak dżemu lub marmolady.

Smacznego!
 
Domowe pączki z dżemem - przepis.

Przepis na domowe pączki
Przepis na domowe pączki

piątek, 29 grudnia 2017

Jak nauczyć dziecko jazdy na dwóch kółkach?

 
Jak nauczyć dziecko jazdy na dwóch kółkach?

Aktywność ruchowa u dzieci to bardzo ważna sprawa. Dzięki temu, że jesteśmy sprawni łatwiej nabywamy nowe umiejętności, szybciej przyswajamy wiedzę, czyli mówiąc najprościej, uczymy się. Jesteśmy rodziną, która lubi się ruszać, dlatego staramy się jak najwięcej spędzać czasu aktywnie. Mój niespełna 4 latek już prawie rok jeździ samodzielnie, pedałując bez bocznych kółek. Jak tego dokonał? Dzisiaj opowiem wam naszą historię.


Jak nauczyć dziecko jazdy na rowerze?

Nic nie bierze się z niczego i do wszystkiego trzeba dojść małymi krokami. Swoją przygodę zaczęliśmy od rowerka biegowego. Na początku Jaś szybko się zniechęcał niepowodzeniami, ale jak tylko zobaczył jak śmiga obok niego jego żłobkowy kolega, dostał motywacji. I tak mając ponad 2 lata opanowaliśmy rowerek biegowy. Pamiętam, jak dzięki temu zmieniło się moje życie. Od tego momentu musiałam biegać za nim razem z kilkumiesięcznym Stanisławem w wózku, jednak jego uśmiech wynagradzał mi wszystko. Jego nowym środkiem lokomocji do żłobka stał się rowerek i tak oto rozpoczęła się nasza przygoda.

Następnym punktem zwrotnym w naszej rowerowej karierze był moment, kiedy na naszym osiedlu pojawił się prawdziwy rowerek z pedałami i z bocznymi kółkami (to jest taka sama zasada, jak u nas dorosłych, nikt nie czuje, że potrzebuje nowego telefonu, dopóki ktoś z jego znajomych go nie wymieni). Choć planowałam zakup takiego rowerka na jego trzecie urodziny, nie miałam wyjścia, zakupiłam. Właśnie taki wymarzony rower z pedałami i bocznymi kółkami.

Dlaczego mieliśmy boczne kółka, skoro Jaś jeździł na biegówce?

Wiele osób uważa, że skoro dziecko jeździło bardzo dobrze na rowerku biegowym, może od razu przesiąść się na normalny rower. W naszym przypadku przeszkodą było to, że mój Jaś nie potrafił pedałować i musiał po prostu tę czynność opanować. Ćwiczyliśmy ją jesienią, ale dni były już krótkie, a następnie przyszła zima. Z utęsknieniem czekaliśmy na cieplejsze dni.

Jak to się stało, że porzuciliśmy boczne kółka?

Przyszła wiosna! I znów rozpoczęliśmy intensywną jazdę na rowerku, co jakiś czas podkręcając boczne kółka do góry, by jak najmniej dotykały ziemi. Kiedy zauważaliśmy, że opanował pedałowanie do perfekcji, mąż po prostu mu je odkręcił, pomógł ruszyć i pojechał! Była to naprawdę magiczna chwila. Do dziś pamiętam datę, czyli 9 kwietnia 2017 roku, Jaś miał wtedy 3 lata i 2 miesiące. Następnego dnia wyruszyliśmy już na dłuższą przejażdżkę, choć na początku musieliśmy za każdym razem jeszcze pomagać mu przy starcie.

Takie chwile pamięta się do końca życia. Rość dziecka, wzruszenie i duma. Tak, byłam z niego bardzo dumna. Właśnie takie momenty powinniśmy uwieczniać by móc do nich wracać nawet po dłuższym czasie. Łapmy ulotne chwile za pomocą zdjęć i dzielmy się nimi z innymi tak jak tu na https://www.enfamil.pl/wasze-historie Aktualnie jeździmy już całą rodziną na wycieczki, choć młodszy Staś musi jechać jeszcze w foteliku, jednak opanował już do perfekcji biegówkę. Czy pójdzie w ślady brata? To wszystko przed nami.

Mam dla was jeszcze dwie rady. Po pierwsze nie oczekujmy od dziecka zbyt wiele. Każdy ma własne tępo, dopingujmy i wspierajmy. Po drugie dajmy im troszkę luzu w nauce, niekiedy trzeba nabić kilka siniaków, zanim osiągniemy sukces i koniecznie pomiatajmy o kasku. Bezpieczeństwo naszych dzieci jest najważniejsze.

A jeśli wy drogie mamy lubicie się dzielić historiami dotyczących nowych umiejętności waszych dzieci, to zapraszam na stronę Enfamil, gdzie możecie je opisać oraz przeczytać historie innych mam. Dodatkowym bonusem jest to, że co miesiąc będzie tam organizowany konkurs z bardzo fajnymi i cennymi nagrodami. Połączmy przyjemne z pożytecznym.

Jaka jest wasza historia? Podziel się nią na https://www.enfamil.pl/wasze-historie
 
 
Jak nauczyć dziecko jazdy na dwóch kółkach?

czwartek, 28 grudnia 2017

10 Darmowych kalendarzy do druku na rok 2018

 
10 Darmowych kalendarzy do druku na rok 2018

Czas płynie nieubłaganie. Odmierzamy go za pomocą godzin, dni, tygodni, miesięcy czy lat. Dlatego z okazji nadchodzącego nowego roku mam dla was darmowe kalendarze do druku na 2018 rok. Trzy zostały przygotowane przeze mnie a reszta jest autorstwa innych zdolnych rąk. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, co będzie mu towarzyszyć cały rok.


Kalendarze zostały stworzone przeze mnie,  więc jeśli się podobają, linkujcie do mnie, czyli do źródła. A jeśli lubicie plakaty, to znajdziecie u mnie ich więcej między innymi te: Darmowe plakaty do Twojego salonu (klik). 


Ananasowy zawrót głowy w dwóch wersjach <3 

10 Darmowych kalendarzy do druku na rok 2018



LUB 

darmowy kalendarz na 2018



 A tu wersja kobieca delikatna i pastelowa, będzie pasować do wielu wnętrz. 

darmowy kalendarz na 2018


A teraz kalendarze od innych twórców, również bardzo piękne. Każdy jest podpisany, więc wystarczy kliknąć nazwę strony, z której pochodzą, by móc je pobrać. 


darmowy kalendarz na 2018
 Przepiękny bajkowy kalendarz z Piękną i Bestią. Mnie oczarował. Do pobrania tu: thecottagemarket.com

10 Darmowych kalendarzy do druku na rok 2018
 Zwierzaki kochają wszystkie dzieciaki. Kalendarz do pobrania tu: malywrednymis.pl

10 Darmowych kalendarzy do druku na rok 2018
Minimalizm, prostota, piękno i cytaty. Do pobrania wszystkie miesiące, a każdy z jakim wyjątkowym przesłaniem. Do pobrania tu: simplife.pl

darmowy kalendarz do druku na rok 2018
Następny inspirujący kalendarz z pięknymi cytatami, do pobrania tu: lecibocian.pl

darmowy kalendarz do druku na rok 2018

Kalendarz dla tych co lubią sobie popisać, jest na nim dużo miejsca na własne notatki. Do pobrania tu: partymika.pl

darmowy kalendarz do druku na rok 2018
Delikatny i kobiecy kalendarz, na którym również możemy robić własne notatki. Do pobrania tu: jestrudo.pl
darmowy kalendarz do druku na rok 2018

Zadowoli każdego kawosza. Bo życie zaczyna się po kawie. Kalendarz do pobrania tu: thecottagemarket.com


Niech ten Nowy Rok będzie lepszy niż poprzedni! Najlepszego! 

sobota, 23 grudnia 2017

Jak pokazać dziecku cały świat?

Jak pokazać dziecku cały świat?  Janod

Kiedy rodzi się dziecko jedyne, co zna to ciepło naszego głosu i bicie serca. Dni mijają bardzo szybko i nim się obrócimy mamy już przed sobą malca, który jest żądny wiedzy, świata i wypytuje dosłownie o wszystko! Pobudźmy dziecięcą ciekawość i sprawmy, by były ciekawe świata, który nas otacza. Jak pokazać dziecku świat? Poniżej znajdziecie odpowiedz na to pytanie.


Świat jest okrągły (no może jajowaty, ale nie wychodziłabym aż w takie szczegóły) i od tego powinniśmy zacząć. Mój Jaś już to wie. Dlatego jak jest ciemno, to mówi że słońce jest po drugiej stronie planetki. Co tam jest po drugiej stronie? To dopiero nurtujące pytanie.

Jak pokazać dziecku cały świat?

Oczywiście opcji mamy kilka. Najfajniej byłoby się wybrać na wycieczkę dookoła świata i zobaczyć wszystko na własne oczy. Być prawdziwym odkrywca jak Phileas Fogg i w 80 dni okrążyć ziemię. Niestety w moim przypadku na razie ta opcja nie jest możliwa do wykonania (chyba że mnie życie zaskoczy i wygram w totka). Dlatego mam alternatywę!

W nowym pokoju chłopców pojawiła się duża magnetyczna naklejka od Janod-czyli mapa całego świata. Od razu urzekła mnie feerią barw, bo to istna tęcza. Mamy cały świat do odkrycia, nauki i zabawy. Dziecko nie będzie czuło nawet tego, że się uczy, bo wszystko to odbywa się w formie zabawy. Do zestawu zostało dołączone aż 101 magnesów ze zwierzętami, jest w czym wybierać. Wywołało, to oczywiście dziką radość moich dzieci, bo oboje lubią bawić się magnesami.

Od czego zacząć-czyli jak my poznajemy świat.

Na początku warto pokazać miejsce gdzie sami mieszkamy, czyli Polskę (chyba że mieszkacie gdzieś indziej). Następnie, jeśli mamy rodzinę w innych krajach, to wtedy też pokazujemy, gdzie jest ciocia czy wujek i jak daleko jest od nas, czy dzieli nas ocean, morze czy może wysokie góry? Następnie stopniowo, powoli dodajemy kolejne informacje. Z niczym się nie śpieszmy mamy na to dużo czasu.

Najfajniejszą opcją w tej mapie są magnesy zwierzęta, bo z nimi to prawdziwa frajda. Na początku są przyklejane po prostu, jak leci byle się zmieściło jak najwięcej. Potem już dostajemy pytania: gdzie to zwierzątko mieszka? Jak się nazywa? Jaki odgłos wydaje? itp. Z tym ostatnim, to jest dla mnie najgorsze..... bo niby jak robi bawół, ptak kiwi i tym podobne? Ja zawsze mam z tym problem. Mamy jeszcze naprawdę wiele do nauczenia się nasza przygoda zaczęła się całkiem niedawno.

Następnym obowiązkowym punktem mapy świata jest klimat. Czyli gdzie zawsze jest śnieg, gdzie zawsze świeci słonko a gdzie jest wiecznie mgła. Jasio zdecydowanie chciałby tam, gdzie śnieg, ponieważ nie może się go doczekać tej zimy i marzy o ulepieniu bałwana. Stanisław jest w fazie naklejania jak największej ilości gdziekolwiek byle zabrać braty, jednak on ma dopiero dwa lata i na wszystko przyjdzie jeszcze pora.

Mapa jest naprawdę duża, jej wymiary to: 195 x 115 cm. Przed zakupem koniecznie upewnijcie się, że macie odpowiednią ilość miejsca, by ją przykleić. Jest piękna, więc świetnie spełnia swoją dizajnerską funkcję i ozdabia ścianę. Powiem szczerze, że dzięki niej i ja się uczę, bo moje dziecko zadaje dużo pytań i muszę szukać na nie odpowiedzi. Chyba nie uważałam wystarczająco na lekcjach geografii. Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego do pokoju waszego dziecka, to właśnie naklejka ścienna mapa świata XXL z 101 magnesami od Janod jest takim produktem.

Zabierzmy dziecko w podróż dookoła świata, niech opowie nam swoją historię......
 
Jak pokazać dziecku cały świat?  Janod

Jak pokazać dziecku cały świat?  Janod

Jak pokazać dziecku cały świat?  Janod

Jak pokazać dziecku cały świat?  Janod

 

piątek, 22 grudnia 2017

Soki dla dzieci. Dlaczego warto je pić i jak wybrać ten najlepszy.

Soki, soczki, bomby witaminowe czy płynne źródło witamin zamknięte w opakowaniu. Nazwy mogą być różne, ale ciągle chodzi nam o jedno - zdrowie. Na każdym kroku kusi nas kolorowa etykieta mówiąca, że oto przed naszymi oczami stoi pyszny zdrowy i pełen witamin sok. Ale czy na pewno? Czy czytamy etykiety, które znajdują się na opakowaniach? Jakim cudem te "naturalne" soki mogą stać na półkach kilka, a nawet kilkanaście miesięcy, bez żadnych konserwantów? Co wybrać dla naszych dzieci? Mam nadzieję, że poniższy tekst ułatwi Wam tą decyzję.


Dlaczego dzieci powinny pić soki?

Soki są często słodkie, kolorowe i smaczne. Zdecydowanie łatwiej namówić dziecko by wypiło sok, niż do zjedzenia surowego warzywa czy owocka. Zarówno dla dziecka jak i rodzica jest, to wygodna forma i dostarcza mnóstwo witamin, które zwiększają odporność oraz dbają o prawidłowy rozwój najmłodszych. Dodatkowo witaminy dużo lepiej wchłaniają się z nieprzetworzonych owoców i warzyw. Są prawdziwym zastrzykiem zdrowia. Dieta dziecka powinna być odpowiednio zbilansowana, to nie tylko mięso, ryby, produkty zbożowe, mleczne itp. To również są owoce i warzywa. Niestety w większości przypadków nakłonienie dziecka, by zjadło np. selera czy szpinak graniczy z cudem (to już większą szanse mamy by trafić w totka). Jednak można je wspaniale przemycić w soku! Wszystko zależy od tego co lubi maluch, bo zapewne każdy ma jakieś ulubione owoce.

Jaki wybrać sok dla dzieci?

Kolorowe butelki, poręczne kartoniki prześcigają się feerią barw, kolorowymi zwierzątkami czy ulubionymi bohaterami. Wszystko po to, by po wejściu do sklepu nasze dziecko, jak pszczoła do miodu pobiegła do tej barwnej póki i z oczami małego bezbronnego szczeniaka prosiła nas o zakup.  Tylko słowo sok niestety nie świadczy o tym, że jest tam sam sok, który został wyciśnięty z owocu prosto do opakowania. Jeśli mam już kupić go w sklepie staram się by jednak był tam sok a nie taki, który został rozrobiony wodą. Zwracam uwagę by skład był jak najkrótszy i nie miał sztucznych barwników i słodzików. Dlatego powiem szczerze, że przeważnie podczas wyjść kiedy moim dzieciom chce się pić kupujemy im wodę. Najlepszym rozwiązaniem dla mnie jeśli chodzi o soki jest zrobienie go samemu. Wtedy mamy kontrolę nad wszystkimi produktami któych używamy. Co do składu, to ogranicza nas tylko wyobraźnia i podniebienie naszego dziecka.

Dlaczego warto robić soki samemu?

Tak jak pisałam wyżej, mamy kontrolę nad tym co podajemy naszym dzieciom. Sami wybieramy produkty i łączymy je. Warto wtedy używać owoców i warzyw sezonowych, bo w nich jest najmniej chemii użytej by je przechować. W okresie zimowo-jesiennym najlepsze są jabłka, pomarańcze i inne cytrusy. Natomiast wiosna i lato są tak bogate, że musiałabym długo wymieniać. Robienie soku, może też być świetna zabawą. Moje dzieci aż się trzęsą z radości kiedy słyszą, ze będziemy robić sok. Często w sklepie sami wybierają owoce (my wybieramy warzywa, które tam potem wrzucamy ukradkiem). Wybierajmy, to co zdrowe naturalne i pełne witamin.


Teraz w wielkim skrócie. Jakie są plusy z picia soków domowej roboty?
- przemycamy warzywa,
- kontrola jakości (sami wybieramy produkty),
- świeżość,
- różnorodność,
- oszczędność.


Uwielbiamy naturalne soki, dlatego bardzo często kupowaliśmy je na tzw. "wyspach zdrowia", gdzie Pani na naszych oczach przygotowywała nam je z tego co chcieliśmy. Niestety z racji właśnie tej świeżości nie był to tani zakup. Jeden kubek kosztuje około 15 zł, a ja jestem mamą dwóch łobuzów (zawsze wszystko razy dwa). Nie mieliśmy wyjścia i postanowiliśmy, że w naszym domu musi pojawić się wytłaczarka/wyciskarka wolnoobrotowa Ronic ZYLE model WSJ. No właśnie, dlaczego ona a nie sokowirówka? O tym poniżej.

Czym różni się wyciskarka wolnoobrotowa od sokowirówki?

Podstawową różnica jest to, że w wyciskarce możesz używać praktycznie wszystkich warzyw i owoców, a nawet traw. Wyciśnie sok ze wszystkiego.  Z sokowirówki mamy co prawda bardziej klarowny sok, jednak ma on dużo mniej wartości odżywczych, szybciej się psuje i rozwarstwia. Wyciskarka jest też po prostu wygodna. Ja wybrałam wytłaczarko/wyciskarkę wolnoobrotową Ronic ZYLE model WSJ, bo ma tak duży otwór, że mogę wrzucić nawet całe jabłko. Myje się ją bardzo prosto, a dodatkowym plusem jest możliwość wymiany sita (3 rodzaje w komplecie), które pozwalają na przygotowanie sorbetu czy przecieru.


Moje dzieci uwielbiają pomagać w przygotowaniach ich ulubionego napoju. Pod moim okiem wrzucają owoce oraz warzywa i z niedowierzaniem patrzą jak powstaje sok, o który się potem dosłownie przepychają jak się kończy.

Soki dla dzieci. Dlaczego warto je pić i jak wybrać ten najlepszy.

Soki dla dzieci. Dlaczego warto je pić i jak wybrać ten najlepszy.

Soki dla dzieci. Dlaczego warto je pić i jak wybrać ten najlepszy.

Soki dla dzieci. Dlaczego warto je pić i jak wybrać ten najlepszy.

Soki dla dzieci. Dlaczego warto je pić i jak wybrać ten najlepszy.

Soki dla dzieci. Dlaczego warto je pić i jak wybrać ten najlepszy.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

Uwielbiam literaturę dziecięcą, dlatego mamy w domu całkiem pokaźni zbiór. Kiedy książka o tajemniczym tytule "Coco" pojawiła się w naszym domu, to nie mogłam się doczekać wieczora. Właśnie wtedy odbywa się nasz mały senny rytuał, czyli: czytanie przed snem. Moje urwisy bardzo to lubią, niekiedy wybierają w koło jedną książkę, że robi mi się słabo, kiedy kolejny raz moje oczy muszą na nią patrzeć. Jednak na widok nowej książki zawsze świecą im się oczy z radości. Tak było i tym razem. "Coco", to wyjątkowa bajka, przy której bardzo się wzruszyłam (na starość robię się chyba sentymentalna).


O czym jest książką?

Coco. To opowieść o błędach, które popełniamy niekoniecznie świadomie, o walce o własne marzenia i wierze w siebie. Jednak najważniejszym przekazem jest to, że rodzina jest najważniejsza i pozostaje nią zawsze nieważne co by się w naszym życiu działo, bo nic nie jest w stanie tego zmienić.

Głównym bohaterem jest mały chłopiec o imieniu Miguel, który marzy o wielkiej karierze muzycznej a dokładniej o grze na gitarze. Jednak w jego rodzinie nie wolno nawet nucić piosenki a co dopiero grać na instrumencie. Chłopiec kocha swoją rodzinę całym sercem a szczególnie swoją prababcię Coco, której zwierza się dosłownie ze wszystkiego. W Dzień Zmarłych, który w Meksyku całkowicie różni się od tego naszego Polskiego, postanawia zawalczyć o swoje marzenia. Rodzina zabrania mu i niszczy jego gitarę, którą ukrywał przed wszystkimi. Zrozpaczony maleć postanawia ukraść instrument z krypty znanego muzyka, który jest jego idolem i jak na początku mu się zdaje również dziadkiem. Ponieważ jego przodek wyruszał, kiedyś w podróż za sławą i nigdy nie wrócił. Niestety, nikt na jego temat nic nigdy nie wspomina a wypowiadanie jego imienia, było zabronione. Kiedy udaje mu się zabrać gitarę, uruchamia klątwę i przenosi się do świata zmarłych, gdzie poznaje swych przodków. Przeżywa wiele przeszkód, przekonuje się jak wielką siłę mają więzy kwi i że nie zawsze jest tak, jak to na pierwszy rzut oka wygląda.

Jak nam podoba się książka Coco?

Jaś był tak zachwycony, że kiedy tylko widział plakat reklamujący seans kinowy, od razu prosił czy możemy na niego iść. Nie miałam wyjścia, wybrałam się. Powiem szczerze, że były mega długie reklamy, całkowicie niedostosowane do małych dzieci, które mają ograniczony czas siedzenia w jednym miejscu bez ruchu. Sam film cudny. To właśnie tam bardzo się wzruszyłam i siedziałam do samego końca jak wryta. Bajka pełna wzruszeń, emocji i z wyraźnym przekazem. Jeśli chcecie wiedzieć, czy mały Miguel wrócił do rodziny, pomógł swojemu krewnemu i spełnił swoje marzenia, to koniecznie przeczytajcie książkę lub obejrzyjcie tę historię na dużym ekranie.

Polecam książkę, jak i inne publikacje gdzie możecie przebrać się za głównych bohaterów, narysować coś lub uzupełnić. My wybraliśmy coś do czytania i do zabawy.
 
"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.
"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.
 
"Coco" - bo rodzina jest najważniejsza. Recenzja książki.

wtorek, 5 grudnia 2017

Prezenty z duszą dla chłopców w wieku od 1 do 6 lat.

 

Prezenty, to odwieczny problem z którym musimy się zmierzyć. Co kupić, aby zainteresowanie trwało dłużej niż 5 minut? Jako mama dwójki chłopców, swoją uwagę głównie skupiam na męskim asortymencie. Inspiracji poszukuje w sieci, bo moi synowie mają już pokaźny zbiór zabawek. Właśnie dlatego, postanowiłam się z Wami podzielić moimi pomysłami. Zawsze staram się by wybór padł na coś oryginalnego i dobrej jakości.  Moi chłopcy to rozrabiaki, więc zabawki muszą być wytrzymałe, aby służyły nam dłużej.



Przygotowałam 5 kategorii, po to byście mogli łatwiej dopasować zabawki do zainteresowań waszych dzieci. Zaczynamy odliczanie.

1. Dla najmłodszych.  

Zacznijmy od czegoś dla najmłodszych. Tych, którzy mają najwięcej do odkrycia i ciekawi ich dosłownie wszystko. Kiedy Jaś i Staś mieli rok, najbardziej lubiłam to zdziwienie i zachwyt na ich twarzy za każdym razem, kiedy coś im się udało zrobić, co do tej pory było poza ich zasięgiem.



1. Ciężarówka do pchania magnetyczna z narzędziami Bricolo, Janod - to jest tak zwany "pchacz". Pomaga przy pierwszych krokach. Narzędzia są magnetyczne, więc samo odczepianie i przyczepianie będzie wielką radochą, a kiedy maluch podrośnie, będzie majsterkował jak prawdziwy mechanik. Zabawka rośnie razem z dzieckiem.

2. Rodzina pingwinów matrioszki, Janod - jak na nie patrzę, przypomina mi się dzieciństwo, uwielbiałam bawić się matrioszkami, kiedy przyjeżdżałam do mojej ulubionej kuzynki (były obiektem moich westchnień). Ostatnio byłam u niej z moimi chłopakami i o dziwo nadal je ma! Dzieci były zachwycone i mieliśmy dzięki nim chwile spokoju. Sprawdzą się one zarówno u młodszych, jak i troszkę starszych, ja planuje ich zakup dla Stanisława.

3. Bączek metalowy Janod Farma czerwony - proste zabawki mają w sobie pewnego rodzaju magię i ta magia nie bierze się z niczego, ona tam jest zamknięta w tej obracającej się maszynie. Kto nie kochał bączków, jak był mały? No kto? Ten dodatkowo wygląda obłędnie. Must have każdego malucha.

4. Piramida Funny, Djeco - taką zabawkę mamy u siebie w domu i to już od ponad roku. Sprawdza się doskonale i chłopacy wracają do niej sukcesywnie co jakiś czas. Do wyboru jest naprawdę dużo wszelkiego rodzaju motywów. Ja wybrałam ten ze zwierzakami, bo można przy okazji zabawy uczyć się.

5. Kaloo Królik piaskowy beż 19 cm kolekcja Rouge - przytulanka, pluszak lub po prostu najlepszy przyjaciel. Każde dziecko ma swojego ulubieńca. U nas jest to kaczuszka u starszaka i osiołek u młodszego. Ten królik jest niezwykle puchaty i mięciutki, dodatkowo jego uszy są długie, więc dobrze będzie się go nosić maluchowi podczas spacerów i jest za co tarmosić.

2. Dla konstruktorów i odkrywców.

1. Kinoptik Roboty, Djeco - to coś, co mnie zaskoczyło, bo jest to układanka magnetyczna, która nie jest taka zwykła jak wszystkie inne, ta jest optyczna! Zestaw zawiera aż 60 elementów i 2 folie odkrywcze dzięki, którym dziecko zobaczy coś całkiem nowego. Zachęcajmy nasze dzieci do odkrywania świata.

2. Klocki Incastro Cube L (60 el.) - klocki, które mają ten sam kształt. Pomyślcie hmmmmm.. wszystkie takie same co w tym fajnego? A jednak! To nie jest taki prosty zwykły kształt. Można je łączyć w różnych płaszczyznach, dzięki czemu powstają budowle 2D oraz 3D. Genialnie uczą wyobraźni przestrzennej i jest to ich największy plus.

3. Gra Polyssimo, Djeco - jest to gra dla starszych dzieci, ale uważam, że 5 latki już sobie z nią poradzą. Zdecydowanie kojarzy mi się z dzieciństwem, kiedy układałam ją na takim małym urządzeniu, którego nazwy już nie pamiętam. Natomiast ona nauczy nasze dzieci logicznego myślenia, wyobraźni przestrzennej oraz podobno może pomóc w nauce matematyki. Klocki układamy tak, jak są one pokazane na planszy, a w zestawie mamy aż 11 kloców i 30 kat z pozycjami startowymi, od których musimy zacząć.

4. Puzzle w walizce dwustronne Błękitna planeta 208 elementów, Janod - mamy już 2 zestawy z tych puzzli walizkowych i z własnego doświadczenia wiem, że są godne polecenia. Podoba mi się to, że mogę je w łatwy sposób przechować a zawsze mam z tym problem, by nic nie zgubić. To zestaw zdecydowanie dla starszych, ale łączy zabawę i naukę, bo poznajemy cały świat. Pięknie wykonane i bardzo kolorowe, czego chcieć więcej?

5. Zestaw konstruktora 50 elementów, Janod - każdy mały konstruktor i mechanik będzie piszczał z radości myślę, że nie trzeba więcej zachęcać. Tu w konstrukcjach może ograniczyć nas tylko wyobraźnia.

3. Fury i inne.

1. Laweta drewniana duża z 4 samochodzikami, Janod - lawety, to obiekt pożądania wszystkich znanych mi chłopców. Mamy jedną na stanie i przeważą nią nie tylko auta, ale co się da. 

2. Tor wyścigowy w walizce, Janod - dla każdego fana 4 kółek będzie to idealny prezent. Łatwy w przechowywaniu, bo walizka po rozłożeniu staje się torem. W zestawie mamy 3 formuły, które nieustannie walczą o pierwsze miejsce na podium.

3. Stacja benzynowa garaż drewniany z 8 elementami, Janod - ten produkt mamy u siebie. Zarówno Jaś, jak i Staś świetnie się przy nim bawią. Jest winda, myjnia i stacja paliw. Wszystko bardzo ładnie wykonane. Tylko kiedy bawią razem, muszą uważać na swoje pace, by przypadkiem nie odjechać z nimi na górę.

4. Samolot drewniany magnetyczny, Janod - to układanka magnetyczna, która zarazem jest podniebną maszyną. Jest ich kilka różnych modeli, więc warto zobaczyć całą ofertę i wybrać coś dla siebie. 

4. Dla małych artystów – kreatywnie. 


1. Mini gra - Labirynty Ariane, Djeco - tę pozycję wybrałam dlatego, że mój Jasio (4 lata) jest ostatnio zafascynowany labiryntami. Uwielbia odnajdywać drogę do różnych przedmiotów. Ta zabawa sprawdzi się fajnie w podróży, kiedy dzieci są już troszkę zniecierpliwione. W zestawie jest aż 30 kat. Cena boska, więc szkoda nie kupić.

2. Kinetic Sand - Neonowy Piasek 680 g niebieski - piasek kinetyczny to magia zamknięta w pudełku. Mamy taki zestaw w domu i dzieci mają przy tym mnóstwo zabawy, rozwija świetnie wyobraźnię i motorykę małą, bo palce przez cały czas pracują.

3. Mudpuppy Naklejki na rolce Potwory 100 szt. - tu chyba nikogo nie zdziwię, dzieci uwielbiają naklejki, a 100 sztuk spowoduje wielki uśmiech na ich twarzy. Oczywiście ciągle ćwiczymy motorykę małą, bo te naklejki paluszkami musimy odkleić i przykleić.

4. Zestaw stempli Djeco Alfabet - pięknie wykonane wesołe literki. Nauka i zabawa w jednym to jest, to co lubię najbardziej. Mniejsze dzieci mogę się zaznajomić z wyglądem liter, a potem nauczyć się ich nazw. Starszaki szkolić się i tworzyć różne wesołe słowa.

5. Pucholina Bubber 200g czerwona - to masa plastyczna. Najbardziej zaciekawiło mnie w niej to, że może służyć jako odlew dla masy gipsowej! Zachowuje świetnie kształt każdej foremki, odzwierciedlając ją nawet w najmniejszych szczegółach. Każdy mały zapalony plastyk będzie w siódmym niebie. 


5. Jak dorosnę chciałbym być…  

1. Bębenek drewniany Confetti, Janod - tra la la ..... muzyka gra. Jeśli wasze dzieci uwielbiają muzykę, to będzie coś co podbije ich serca. Nie namawiam od razu do kupna organek czy fletu, bo ciężko wytrzymać garnie na nich dłużej niż 5 minut. Bębenek za to uczy koordynacji ruchowej, rytmiki i jego dźwięk nie jest szkodliwy dla naszych uszu.

2. Mini Piłkarzyki Janod  - jak tylko zobaczyłam te piłkarzyki, to wiedziałam, że musimy je mieć. Właśnie tę zabawkę moi chłopcy dostaną na gwiazdkę. Wyglądają tak samo cudne, jak tu na zdjęciu. Obowiązkowy prezent dla wszystkich zapalonych piłkarzy.

3. Zestaw lekarza z 10 akcesoriami, Janod - dla wszystkich małych doktorów. Zestaw jest naprawdę fajnie wyposażony mamy aż 10 produktów i do tego ta piękna torba.

4. Drewniany aparat fotograficzny z dźwiękami, JANOD  -  Fotograf? Każdy musiał jakoś zacząć, więc ten aparat będzie idealny dla malucha, który lubi naciskać "pstryk" i uwieczniać chwile. 

A teraz NIESPODZIANKA!!!!! Na wszystkie produkty aż 10% zniżki w sklepie Majolinek wpadło w oko, to można jeszcze oszczędzić kilka zł. Dodatkowo dla wszystkich zamówień do 100zł, w których znajduje się produkt Janod, dostaniecie gratis wypukłe naklejki świąteczne, powyżej 100 zł świąteczną papierową torbę prezentową a powyżej 200 zł kulę Janod.

środa, 29 listopada 2017

Ratunku kolka! 9 sposobów jak ulżyć dziecku.

Ratunku kolka! 9 sposobów  jak ulżyć dziecku.

Kolka - słowo, które nabiera całkiem nowego znaczenia, kiedy zostajesz rodzicem. Zanim zostałam mamą kolka kojarzyła mi się z tym, że zdarzało mi się ją złapać, jeśli za dużo i zbyt intensywnie biegałam. Obecnie, słowo kolka (kolka niemowlęca) wywołuje u mnie gęsią skórkę i lekki atak paniki. Całe szczęście ten etap mam już dawno za sobą. Dzisiaj opowiem wam jak sobie z nią radziliśmy.


Zacznijmy od tego "co to w ogóle jest ta kolka niemowlęca?".

Otóż kolka niemowlęca najprościej, to ból brzuszka, spowodowane tym, że układ pokarmowy naszego dziecka jest jeszcze niedojrzały. Niestety dotyka ona sporą część niemowląt. Nie można z niej wyleczyć dziecka, można łagodzić objawy lub spróbować wyeliminować przyczyny. Jedno jest pewne ustępuje samoistne, u większość dzieci mija około 4-5 miesiąca życia. W naszym przypadku był to 3 miesiąc życia naszego synka.

Kiedy widzisz jaki twoje dziecko się męczy, chcesz mu ulżyć i jako rodzić jesteś gotowy na wszystko. Dlatego poniżej znajdziecie 9 naszych sposobów na kolkę.

 
Ratunku kolka! 9 sposobów  jak ulżyć dziecku.

9 sposobów jak ulżyć dziecku przy kolce niemowlęcej.

1. Szum.

Jak wiadomo dziecko będąc w brzuchu mamy słyszy szum, dlatego właśnie ten odgłos go uspokaja. Można zaopatrzyć się w szumisia, z którym będzie zasypiać lub po prostu włączyć suszarkę (jednak wszystko z umiarem i kontrolowanym poziomem głośności szumu). Dodatkowo suszarką można ogrzewać mały brzuszek, co bardzo pomaga na dolegliwości brzuszkowe. Jeśli niekoniecznie chcecie wydawać fortunę na misia lub wykańczać swojej suszarki to podpowiem, że istnieją także gotowe nagrania suszarki na youtube, więc watro skorzystać.

2. Ogrzewać brzuszek.

Tu mam kilka opcji. Wykorzystać do tych celów można wyżej wspomnianą suszarkę, nagrzaną pieluszkę lub termofor.

3. Ciepła kąpiel.

Kąpiel wspaniale rozluźnia i odprężą. Zróbmy taką naszemu maleństwu i masujmy podczas niej brzuszek. Taka kąpiel przecież wspaniale działa na każdego, więc być może pomoże i jemu.

4. Leżenie na brzuszku.

Niekiedy prostota jest najlepsza. Im więcej dziecko będzie przebywać na brzuszku, tym lepiej. Do tej czynności świetnie nada się też duża, dmuchana piłka. Moje dziecko to uwielbiało.

5. Masaż brzuszka.

Sama pamiętam, jak moja mama masowała mi brzuch, kiedy mnie bolał, ale to już z innych niekolkowych powodów. Zawsze to lubiłam. Masaż przynosi ulgę i pozwoli chwilę odpocząć dziecku od płaczu, rozluźni też spięte mięśnie. Pamiętaj, aby wykonywać go okrężnymi ruchami według wskazówek zegara lub w kształcie litery C ku dołowi.

6. Chusta - noszenie.

Pozycja żabki, w której dziecko jest noszone, a dodatkowo kołysane  może uspokoić i pomóc zasnąć maluszkowi. Ciepło, które się wytwarza pomiędzy dwoma ciałami, działa lepiej niż termofor i idealnie ogrzeje brzuszek.  Dużym plusem jest też to, że dziecko czuje się bezpiecznie będąc blisko mamy czy taty. Oczywiście, można też nosić na rękach, ale najlepiej brzuszkiem skierowanym w naszą stronę, ponieważ w trakcie chodzenia, wykonujemy dodatkowy masaż.

7. Więcej bliskości.

Dziecko jest rozdrażnione, płacze i jest mu źle. Sami w takim stanie emocjonalnym chcemy, by ktoś przy nas był. Najlepsze będzie tulenie skóra do skóry, to wzmocni więzi i pomoże przetrwać ten trudny czas.

8. Kołysanki, mruczanki.

W pierwszych miesiącach życia dziecko rozpoznaje nas po zapachu i głosie. Wykorzystajmy to i zanućmy lub zaśpiewajmy mu jakaś delikatną kołysankę, mruczankę. Niech wie, że jesteśmy przy nim.

9. Leki.

Jeśli nic innego nie pomaga, na rynku są dostępne różnego rodzaju kropelki, herbatki itp. Jednak nigdy, przenigdy nie stosujmy nic na własną rękę. Przed podaniem jakiegokolwiek leku, trzeba koniecznie skonsultować się z lekarzem.

Pamiętajmy, by nie dać się zwariować, jeśli karmisz dziecko piersią, karm je dalej. Karmienie piersią nie ma wpływu na to, że dziecko ma kolkę.  Nie ma też diety matki karmiącej.  Jako mama karmiąca możesz jeść wszystko. Mleko mamy nie wytwarza się bowiem z pokarmu, a z krwi matki. Oczywiście może się tak zdarzyć, że nasze dziecko będzie miało alergię i tylko w tym przypadku niestety potrzebna jest dieta. Jednak takie przypadki muszę mieć poparcie medyczne a dieta powinna być ustalana razem z lekarzem. Dużo można by było o tym pisać, więc zostawmy to na kiedy indziej. 

Jeśli chodzi o mleko modyfikowane, to można dokładnie przyjrzeć się składnikom, które znajdują się na opakowaniu. Na rynku pojawiły się już mieszanki mleka typu COMFORT, które w swoim składzie mają zhydrolizowane białka oraz obniżony poziom laktozy, z ich trawieniem poradzi sobie nawet bardzo wrażliwy brzuszek. Najnowsze produkty tego typu potrafią pomóc dziecku już w ciągu 24 godzin od zastosowania.   
 
Ratunku kolka! 9 sposobów  jak ulżyć dziecku.

Nikt jeszcze nie wymyślił leku na kolkę ( oczywiście, bardzo... szkoda). Jedyne co możemy, to łagodzić objawy i pomagać naszemu dziecku, przejść ten trudny dla niego czas i ból jaki musi znosić. Kolka mija z czasem. Wszystko zależy od tego, jak rozwija się jego układ pokarmowy.

Wiem, że codzienne walki z kolką, szukanie coraz to nowych sposobów na ulgę, niewyspanie się, wpływa na nas bardzo negatywnie. Jeśli nie mamy pomocy bywamy rozdrażnieni i dużo szybciej się denerwujemy. Pamiętajmy, by nie dać się ponieść emocją i nigdy przenigdy nie krzyczeć na dziecko. Przecież to nie jest jego wina, że cierpi. Nie robi tego specjalnie i z pewnością też chciałoby, aby ból minął. Postarajmy się, spojrzeć choć przez chwilę oczami dziecka. Jest małe, bezbronne i całkowicie zdane na nas. Z każdej strony działają na niego różne bodźce, dlatego warto się czasem z dzieckiem wyciszyć. To trudny czas, który na szczęście mija.

W naszym przypadku kolka trwała około miesiąca i był to jeden z najgorszych miesięcy mojego życia. Bezradność jaką czułam, kiedy moje dziecko płakało, może sobie wyobrazić tylko inna matka. Starałam się za wszelką cenę złagodzić objawy i ulżyć w bólu, często nam się to udawało dzięki wyżej wymienionym sposobom.

Jeśli macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na kolkę niemowlęcą napiszcie, proszę. Może akurat pomogą jakiemuś małemu brzuszkowi. 
 

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...