wtorek, 9 lutego 2016

Rodzeństwo. Trudne początki.

Rodzeństwo - szturchańce, kuksańce, kopanie, gryzienie, wrzaski, awantury ale również zabawy, nauka, pomoc, miłość, wsparcie. Jedno słowo a znaczy tak wiele. 
Rodzi się dziecko, prawdziwy cud, opiekujemy się nim, obdarzamy miłością, poświęcamy czas, energię, wkładamy w jego wychowanie całe serce, jesteśmy zawsze dla niego, spędzamy z nim  każdą wolną chwilę. Kiedy decydujemy się na drugie dziecko, nagle świat tego pierwszego zmienia się o 180 stopni, okazuje się, że nie jest już pępkiem świata, mało tego, teraz pępki są dwa!
Zanim jednak między dziećmi powstanie więź, trzeba odnaleźć się w nowej sytuacji. Jak to było u Nas?
Już w czasie ciąży starałam się tłumaczyć Jasiowi, że będzie miał brata, że w brzuszku mamy jest dzidziuś. Jednak poza tym, że z chęcią głaskał mój brzuch i dawał całusy, to i tak nie zdawał sobie sprawy ze zmian jakie nastaną w jego życiu, wraz z pojawieniem się na świecie nowego członka rodziny. I tak w listopadzie 2015 roku urodził się mój drugi synek Staś. Kiedy przyjechaliśmy do domu i go zobaczył był bardzo zdziwiony, chciał go dotykać i to w bardzo niedelikatny sposób np. chciał dotykać jego oczu, co nie było wskazane. Nastąpił moment prawdziwej ekscytacji, fascynacji i ciekawości odnośnie tego małego człowieka. W domu pojawiły się różne nowe przedmioty dla niemowlaka w tym kołyska i Jasio nie mógł pojąć, że to nie dla niego. Jak to? Rodzice kupili coś nie dla mnie? Kiedy tylko wyjmowałam z niej Stasia, Jaś z prędkością światła wdrapywał się do niej i choć nie mógł wyprostować w niej nóg kazał podać sobie swój koc, żeby w niej spać, wrzucał do niej też swoje zabawki. Na szczęście szybko opanowaliśmy sytuacje i zrozumiał, że tak nie wolno, to jest Stasia łóżeczko, obeszło się bez robienia większej afery. Jednak przed porodem wspólnie bardzo dużo bawiliśmy się, co teraz nie było możliwe. Mój czas został podzielony na dwa. Zdarzało się, że układałam poduszkę do karmienia na nogach a Jaś już na niej (i moich kolanach) leżał zajmując całą powierzchnię, tak aby Staś nie miał już miejsca. Nigdy go nie zganiałam, jakoś dawałam radę nakarmić malucha, nie chciałam żeby Jaś czuł się odtrącony, mniej ważny, szczególnie w tych pierwszych dniach kiedy oswajaliśmy się z nową sytuacją. Widziałam, że jest "zazdrosny", dzielenie się rodzicami nie było fajne.

Mój mały chłopczyk zaskoczył mnie bardzo pozytywnie! Kiedy wychodząc z domu rozdawał każdemu buziaki (jak ma to zawsze w zwyczaju) Stasiowi też dał, tak sam z siebie. Kiedy młodszy brat bardzo płakał, przyszedł i chciał mu oddać własnego smoczka, próbował go kołysać był bardzo przejęty. Czasami podchodzi i głaszcze go po głowie, takie widoki rozczulają. Zdarzają się momenty, kiedy chce mi niestety za bardzo pomagać np. zmieniać pieluchę lub nosić na rękach. Jednak i w takich chwilach znajduję rozwiązanie, proszę go żeby podawał mi mokre chusteczki lub trzymam Stasia razem z nim. Radość Jasia z tego, że może pomóc jest wielka. Nadal jest trosze zazdrosny, bo położenie Stasia w jego łóżeczku nie wchodzi w grę (uffff...że kupiliśmy nową kołyskę) od razu spotykamy się ze sprzeciwem. I oczywiście, kiedy siedzę i trzymam malucha na rękach on też przychodzi na przytulasy.

Dla mnie najważniejsze jest to, żeby Jaś nigdy nie czuł się odtrącony albo "mniej ważny". Staram się poświecić mu jak najwięcej czasu, pozwalam pomagać i ciągle tłumacze, że Staś to jego młodszy braciszek i bardzo go kocha. Myślę, że taka mała różnica wieku między dziećmi też jest poniekąd plusem, Jaś i tak nie będzie pamiętał jak to było kiedy miał rodziców na "wyłączność". Powoli wchodzi w nowa rolę, którą postawiło na jego drodze życie, rolę starszego brata.



19 komentarzy:

  1. Witam serdecznie, u mnie to samo, staram się jak tylko moge poświęcać czas starszej więcej, ale czasem człowiek poprostu wysiada i tez ma dość gdyż widze jak starsza młodszej ciągle odbiera wszystko, popycha a mlodsza uczy się chodzić tłumacze mówię ale najcudowniejsze jest to że Kiedyś starsza powiedziała mi mamo dziękuję Ci za siostrę kocham ją :-) nieraz widzę jakby się przytulaja,wtedy łzy same lecą...,pozdrawiam Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z bratem okropnie się biłam ale także wspaniale bawiłam. Nie wyobrażam siebie życia bez niego. Teraz jako dorośli ludzie mamy ze sobą wspaniały kontakt.

      Usuń
  2. Pojawienie się rodzeństwa to zawsze jakieś zmiany. Moja Gabrysia choć o wiele starsza to nie była zbytnio zadowolona z wiadomości, że będzie miała siostrę. Na szczęście dziewczyny mają bardzo dobry kontakt choć czasem mam wrażenie, ze mam dwójkę maluchów jak zaczną wariować ;) cudownych masz synków, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że się dogadują. Rodzeństwo to co wspaniałego więzy krwi których nic nie zmieni.

      Usuń
  3. Rodzeństwo to najlepszy "prezent" jaki możemy podarować własnemu dziecku. Posiadanie brata/siostry uczy zachowań społecznych- empatii, opiekuńczości, czy umiejętności dzielenia się. Różnica wieku między moimi Arbuziakami jest trochę większa, ale na początku wszyscy się poznają,, każdy musi dostosować się do nowej sytuacji, również dziecko. Jak mu w tym pomóc pisałam niedawno u siebie na blogu. p.s. Słodziachne te Twoje chłopaki-do zacałowania poprostu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie zgadzam się z Panią, to prezent bo nie będzie samo w życiu, pozdrawiam serdecznie Monika Flok

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą, kolejne dziecko to nowa sytuacja dla wszystkich i uczymy się funkcjonować od nowa w powiększonym składzie.

      Usuń
  4. Właśnie czasami jest ciężko, ale mam nadzieję że wysiłek się opłaci i dzieciaki będą wdzięczne, że maja rodzeństwo. Ja sama bardzo się cieszę, że mam siostrę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne zdjęcia! to po pierwsze.
    Ja na szczęście nie miałam problemów z nieakceptacją młodszej przed starszą. Może dlatego że traktowałam je tak samo, obie kochałam i kocham tak samo mocno. Ale moja siostra już tak fajnie nie miała. Starsza cięła ubrania, włosy, żeby tylko matka ją zauważała.. smutne to trochę, szkoda dzieci. Ale my niestety na to wpływu nie mamy.
    Cudowne chłopaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aj kochana cudowny i pomocny wpis.. u nas w sierpniu pojawi się dzidziuś.. różnica będzie bardzoo duża - 6 lat.. tłumaczymy od początku K. Jednak On boi się, kolega z przedszkola wytłumaczył, jak to jest.. oczywiście same negatywy! My wierzymy, że będzie dobrze.. w końcu musi być! - mamy tyle miłości, że dla 2 wystarczy.. A nawet 5!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj kochana cudowny i pomocny wpis.. u nas w sierpniu pojawi się dzidziuś.. różnica będzie bardzoo duża - 6 lat.. tłumaczymy od początku K. Jednak On boi się, kolega z przedszkola wytłumaczył, jak to jest.. oczywiście same negatywy! My wierzymy, że będzie dobrze.. w końcu musi być! - mamy tyle miłości, że dla 2 wystarczy.. A nawet 5!

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniałe zdjęcia, wspaniały tekst. Nie wyobrażam sobie braku rodzeństwa dla mojej Zośki.. I mimo, że początki są trudne to pozniej z górki. Rowniez dla nas rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W moim przypadku jest tak, że jestem młodszą siostrą braciszka, który przyszedł na świat 5 lat przede mną. Moja mama opowiada nam zawsze, że mój brat szybko oswoił się z sytuacją, która miała nastąpić - to jest, z pojawieniem się dziecka, z którym będzie musiał dzielić rodziców. Okazuje się, że cieszył się na moje przyjście na świat! Kiedy już nadeszłam, bardzo pomagał mojej mamie we wszystkim - ale na tyle, ile mógł faktycznie. Pilnował mnie, zabawiał, był naprawdę kochany. I wiesz co? Tak zostało do dziś :) A mamy już po trochę ponad 20 lat..

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcia :) W naszym przypadku Dawidek bez problemu przywitał siostrę , jednak tata od tego dnia był tylko Jego , mama i babcia mogły się Natalka opiekować tata już nie :) Też często chciał mi pomagać aż do momentu kiedy włożył Natce patyczka do noska ,na szczęście nie daleko wytłumaczyliśmy mu wtedy że już mamusi pomagać nie może . Dziś są kutnie ,ale jedno bez drugiego spać nie pójdzie . Cieszę się że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko ,że kiedyś będą mogli na siebie liczyć . Rodzeństwo to cenny dar ...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcia z sesji macie cudowne :-) Sama słodycz. A rodzeństwo to zawsze wielka niewiadoma. My rodzice ogromnie się martwimy jak to będzie, czy podołamy obowiązkom i czy starsze dziecko/dzieci będzie się czuło komfortowo w nowej sytuacji. Ale po chwili okazuje się, że martwimy się niepotrzebnie, bo starsze rodzeństwo zaskakuje nas pozytywnie na każdym kroku! My tak mamy z Jasiem i bliźniakami, choć oczywiście zazdrości i kuksańców nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo się martwiłam "jak to będzie" jednak pomimo zazdrości która się pojawiła, Jasio radzi sobie z tym wszystkim i w powoli wchodzi w rolę starszego brata.

      Usuń
  12. Wnioskuję, że poszło to u Was dość gładko i bezproblemowo - pewnie w dużej mierze dzięki tym wcześniejszym rozmowom, przygotowaniom i uświadamianiu starszego Synka :) Nasz Bąbel prawdopodobnie pozostanie jedynakiem - ale gdyby jednak coś się miało w tej kwestii zmienić to mam nadzieję, że poradzimy sobie równie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozmowy z dzieckiem o pojawieniu się rodzeństwa są bardzo istotne. I to najlepiej zacząć dość wcześnie. Ale u nas schody zaczęły się jak już dzieciaki mogły się razem bawić, wyrywanie sobie zabawek, to moje, tego Ci nie dam... , otrzymywanie prezentów (najlepiej jak są takie same) itd itd w każdym razie wesoło jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten etap mamy jeszcze przed sobą, ale zdaję sobie sprawę, że nie obejdzie się bez takich scen :) Sama przerabiałam je z moim bratem :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...