piątek, 16 grudnia 2016

Byłam perfekcyjną Matką, dopóki nie urodziłam dziecka ... a nawet dwóch!


Byłam perferkcyjną Matką dopóki nie urodziłam dziecka ... a nawet dwóch!




Chodzę po mieście, parkach, sklepach i widzę matki z dziećmi. Jedni pięknie bawią się na placach zabaw, grzecznie idą za rękę, pomagają w zakupach itp. Niestety przed oczami pojawiają mi się też inne obrazy jak szarpią się z innymi dziećmi, krzyczą, ryczą, kładą się na ziemię, tupają, wymuszają itp. Co sobie myślałam?


Ha! Ja naiwna wtedy bezdzietna, wszechwiedząca, mądrość wiedziałam wtedy wszystko! Byłam prawdziwym ekspertem, alfa i omegą w temacie. Mogłam śmiało wypowiadać się, bo przecież ja bym to zrobiła tak i tak..........(boże widzisz i nie grzmisz bym powiedziała w tej chwili na samą siebie).


I jeszcze współczułam tym dzieciom, bo takie "biedne", a Ci rodzice tacy "niedobrzy", "niewrażliwi" nie to co Ja pełna empatii i zrozumienia, dla tych bogu winnych płaczących maleństw.


Aaaaaaa!!!!! Zostałam mamą.

 Urodziłam pierwsze dziecko i co? I szybko zderzyłam się z rzeczywistością gdzie życie pokazało mi, że tak naprawdę G (czytaj gówno) wiem, a moje wyobrażenie o macierzyństwie było dosłownie przereklamowane. Ja przez całe życie wpatrzona w TV gdzie serwowano mi obrazki o tym radosnym bobasku, który tak pięknie uśmiecha się do matki i wszyscy sobie tak stoimy w tej sielance i błogostanie taaaa.... zapomnij! Nie mówię, że nigdy nie, nie, nie. Niekiedy tak jest, ale przez krótką chwilę yyyyy....bardzo krótką, zdarza się nie zaprzeczę. Przeważnie na początku nie ogarniasz rzeczywistości, a na sms od znajomych odpisujesz z kilkudniowym opóźnieniem (mi się zdarzało nawet tygodniowym, bo zapominałam, że miałam odpisać).
Wychowanie już od samego początku to ciężka praca, to walka z własnymi słabościami, przekraczaniem pewnych granic, uczeniem dziecka i uczeniem się od dziecka. To wszystko przeplatane wielką radością, miłością i zmęczeniem nie tylko fizycznym, ale i psychicznym. 


Przed urodzeniem dziecka mówiłam "moje dziecko nie będzie się tak zachowywać".

Moje dziecko nie będzie się tak zachowywać? Jasne, moje pobożne życzenie. Mogę co najwyżej odmówić w tej intencji 3 zdrowaśki, a i tak to nie pomoże. Każde dziecko przechodzi przez pewien etap buntu, własnego zdania, kreowania swojego Ja, swojej indywidualności itp. I na pewno, na 100% nie zrobi tego po Twojej i Mojej myśli. Dziecko to nie zwierzątko, nie wytresujesz by słuchało na każdą komendę. To żywy (i to dosłownie, bo mój Jasio to istny wolny elektron, za którym niekiedy naprawdę ciężko nadążyć) organizm, który chce poznać i nauczyć się świata. Staram się pozwolić mu kształtować własne Ja, choć granice z mojej strony oczywiście są, a przynajmniej dokładam wszelkich starań, żeby były jasno wyznaczone (oczywiście różnie z ich przestrzeganiem bywa).

Drugie dziecko! Omommomomom....

Kiedy myślałam, że macierzyństwo już mnie nie zaskoczy i posiadłam już sporą dawkę wiedzy, to na świecie pojawił się mój drugi syn Staś. Okazało się jak zwykle, że całe "G" wiem (hmmm.... historia lubi się powtarzać?), bo każde dziecko jest inne. A moi chłopcy nie tylko różnią się od siebie wyglądem, ale również i charakterem. Każdy z nich ma inne potrzeby, które ja chcę zaspokoić na jak najwyższym poziome, bo kocham ich całą sobą. Niezwykłe jest też to, że niby od początku wiedziałam, że będę kochać moje dzieci. To przecież naturalne, prawda? Tylko nie spodziewałam się takiej miłości, miłości której wcześniej nigdy nie doświadczyłam, tak pięknej eh...... W tym wypadku Wy mamy dobrze mnie rozumienie prawda? I oczywiście te wspaniałe reklamy i wszystkie media społecznościowe nie kłamały. Dla nich jestem w stanie przenosić góry, przetestować ile czasu dam radę wytrzymać bez snu oraz słuchać 812731 raz "pełny jest garnuszek mój, klocki......" i nie wylądować w psychiatryku.
Mieszkanie niestety nie rozciąga, a rzeczy wciąż przybywa, nie jest już dla mnie niczym niezwykłym, jeśli powodem tego, że nie mogę usnąć okazuje się samochodzik, który uwierał mnie w bok, lub inne cudo wyciśnięte na przykład spod poduszki. Porządek trwa tylko tyle bym zdążyła zrobić zdjęcie, żeby po powrocie męża z pracy pokazać mu, że on istnieje i czasami gości w naszym domu.


Nauczyłam się też, że istnieją dwa rodzaje CISZY....
Pierwsza - dzieci śpią. O Boże!!!!!! Jak cudownie, przyjemnie, pięknie, delektuje się nią na całego, cieszę, rozpływam... Chwilo trwaj!
Druga - dzieci bawią się w pokoju. Jest cicho? To znak, że musisz włączyć turbo przyśpieszenie i tam zasuwać! Matko, wiedz, że coś się dzieje. W 99,99% to nic dobrego ;).


Brałam już udział we wszystkich tych scenach, na które kiedyś jako "perfekcyjna matka", która nie posiada dzieci spoglądałam i mówiłam sobie w duchu MOJE dziecko tak nie będzie NIGDY. Wiem, że wiele jeszcze przede mną, ale jestem zwarta i gotowa wraz z moimi chłopakami, których kocham nad życie. Niecałe trzy lata temu wraz z urodzeniem się pierwszego syna Jasia poznałam nowy rodzaj miłości - miłość bezgraniczną.


Idealne Matki


Byłam perferkcyjną Matką dopóki nie urodziłam dziecka ... a nawet dwóch!
 

8 komentarzy:

  1. Kochana nic dodać nic ująć , trafiłaś w samo sedno :-) Bycie mamą to praca 24 godz. na dobę , nigdy nie przewidzisz co Cię spotka następnego dnia , to ciągłe życie w biegu , radość i płacz , strach i wszystko na raz .

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszający wpis, jako mama trójki dziewczyn ;) - mam łzy w oczach
    Jest dokładnie jak piszesz - uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za te piękne słowa to mód na moje serce <3

      Usuń
  3. Lubię czytać takie Twoje szczere wpisy! i przy okazji podziwiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Iza doceniam Cię za pracę która wkładasz w wychowanie synków.I za te wpisy, które uwielbiam czytać. W samo sedno :) Dzięki

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...